Jesień zaatakowała znienacka i nie chce puścić, tzn ja czekam aż puści farbę :) i będziemy się tarzać po kolorowych liściach. Na Małym Rynku liści nie znajdziemy, lecz tylko tą porą Mały miał swój niepowtarzalny klimat:
![]() |
| zdjęcie z audiovis.nac.gov.pl |
![]() |
| zdjęcie z audiovis.nac.gov.pl |
![]() |
| zdjęcie z audiovis.nac.gov.pl |
![]() |
| zdjęcie z audiovis.nac.gov.pl |
Słynne przekupki krakowskie właśnie z Małego Rynku, a szynk Barbera (dom nr. 2) był jakby ich salonem zebrań, który chętnie parę razy na dzień odwiedzały. Można tu było dostać obok wódki herbatę za dwa centy lub też z rumem o centa droższą.
wg. Franciszek Klein "Notatnik Krakowski"
A na koniec zadam mini zagadkę: dlaczego usunięto stragany z Małego Rynku?
Etykiety: handel, jesień, Mały Rynek
13 Comments:
Nowszy post Starszy post Strona główna
Subscribe to:
Komentarze do posta (Atom)






marko
Strzelam, swoją drogą nie obraziłbym się gdyby budki z płyty głównej przenieść na mały rynek właśnie, pusty on ci, i gdyby nie ogródki knajp, byłby zupełnie martwym. Choć sytuację ratuje na pewno scena rozstawiana często w tej okolicy pod mniejsze wydarzenia. Tak wogóle to Rynek G. zapchany ostatnio, nie ma dnia żeby był zupełnie pusty. Razie toto.
I ja na kolorów eksplozję czekam.
Z tej północnej części miasta, okiem patrzący na całość, drugim przymrużając
Niezależny Recenzent Miejski
Yes, Yes, Yes !!!!!!!!!
Marko - tak dokładnie tak!!! Zgadłeś :) Wielkie Brava!!! Dziwny to był pomysł z tramwajem jeżdżącym dookoła Rynku :) A mówią, że nasz XXI w. wiek mało się rusza :P
Wkrótce zaktualizuję post :)
Ponoć ruch tramwajowy był wówczas lewostronny.
Elenuke, wspaniałe są Twoje opowieści, podróż w czasie!
Ty oczywiście zagadkę u mnie rozwiązałaś - wirtualne nagrody do odebrania w wolnej chwili :)
Podziwiam zamiar przeczytania "Cichego Donu" - ja na początek kupiłam serial, a i to jakoś nie mogę się zabrać za jego oglądanie :)
Na "Stromą ścianę" chyba w końcu odżałuję te kilkadziesiąt zł, bo pociąga, oj pociąga...
Pielewina pożyczyłam właśnie z Rajskiej dwie sztuki, a "Obława" została zanabyta, więc może czekać na stosowną chwilę (w nieskończoność).
Aktualnie przystąpiłam do ambitnego dzieła - "M&M" w oryginale. Mam już za sobą trzy strony :)))
Przewodniku, z takich zdjęć to dużo można się dowiedzieć i o społeczeństwie i w ogóle o Krakowie, niestety wiele miejsc nie potrafię rozpoznać :( (albo ich już nie ma).
Co się tyczy literatury rosyjskiej i jej realizacji filmowej. Nie oglądaj serialu o Donie – błagam! Jest tak beznadziejny, taki sztuczny, psuje cały obraz, po 2 odcinkach musiałam naprawić swoje samopoczucie jedyną dobrą ekranizacją z 1957.
Oczywiście książka o niebo lepsza od jakiegokolwiek filmu, lecz idzie mi bardzo opornie ponieważ czytam ją nie w oryginale, a po litewsku. Tłumaczenie dobre – bo za czasów radzieckich szkoła tłumaczy była na poziomie, lecz to i tak nie to ... Przy scenach batalistycznych muszę powstrzymywać się oby nie przewracać kartek do przodu.W takim sposób „przeczytałam” „Wojnę i pokój”.
„Obława „ oczywiście po „Różyczce” :) a także .. bo to tanio w taniej książce: )
Pzewodniczku, „Stroma ściana” i inne w tym temacie, to moja magisterka :)
Książkę polecam. Jest to najlepsza relacja o łagrach kobiecych, naprawdę warto się z nią zapoznać (ale równolegle czytać coś weselszego!!!). O Kołymie jest mnóstwo publikacji, niestety nie są tłumaczone na polski. Kołyma to też mój świat, mieszkałam tam 10 lat, aż się nie rozwalił Związek Radziecki.
Za „M&M” podziwiam. Przeczytałam raz i więcej nie chcę. Nie czuję aż takiego zachwytu. Wolę jego „Biała gwardię”.
Ohh, mogę tak godzinami o książkach :)
Ach, strzał tramwaju- fakt!
Niezależny Recenzent Miejski - Miasto Kraków
A co do Bułhakowa, nie wiem, może to wynika z tego, że "M&M" przeczytałam po raz pierwszy w czasach studenckich (a takie miłości są najtrwalsze). Tymczasem z "Białą gwardią" zapoznałam się dopiero niedawno. Owszem, to świetna książka i rozumiem tych, co przedkładają ją nad Mistrza... ale jednak pozostanę przy nim :)
Mam za sobą już 100 stron, w weekend może podskoczę do przodu.
Przewodniczku, to ja wkrótce będę do Ciebie po rosyjsku pisała :P Skoro tak śmigasz w oryginale!