Poniedziałkowy przegląd prasy

Póki co z Tarnowskimi mi nie po drodze, a żeby nie było znowu przerwy rocznej - post o codzienności krakowskiej z dnia 5 maja 1903 r. 


" Czas" i "Kuryer Krakowski" - pisownia oryginalna




Dorożki i pogrzeby Dziwny panuje nieporządek w naszym kochanym Krakówku. Nie dosyć że idąc ulicą, chodnikiem, można być poszturkiwanym przez przechodniów, ponieważ nikt nie trzyma się strony prawej, ale nadto, podczas pogrzebowych orszaków, dorożki, powozy prywatne i wozy nie zatrzymują się wcale. Jest to nadużycie, mogące sprowadzić wielkie nieszczęście przy zbieganiu się koni, zwłaszcza  gdy panuje zbyt silny wiatr i rozwiane chorągwie łatwo przerazić mogą konie. Zwykle w miastach zagranicznych, a nawet w Rosyi, policya przed nadejściem pogrzebu oczyszcza ulice lub też nakazuje dorożkom i powozom zatrzymać się w miejscu dopóki nie przejdzie orszak pogrzebowy.

Rzeźnia w tramwaju elektrycznym. Myślałby ktoś może, że to nieprawdopodobne, a jednak.. wóz  tramwajowy letni (Nr. *24) zbryzgany krwią najlepszem będzie świadectwem. Fakt, który się wydarzył  przekonywa nas, że służba tramwajowa lekceważy sobie wprost bezpieczeństwo i życie pasażerów. Około godziny 5 popołudniu wóz nr. 2 haczony z wozem 24, zajeżdżając na stacyę w Rynku, wykoleił się z powodu niezakręcenia hamulca, i uderzył o słup przed poczekalnią tak silnie, że wszyscy niemal wewnątrz odnieśli mniejsze lub większe obrażenia. Głównie ucierpiała jakaś pani stojąca na przodzie, która tak silnie uderzyła głową o słup, że w jednej chwili upadła i krew strugą puściła się nosem i ustami. Sprawę chciano zatuszować, ale się nie udało. Wóz pokrwawiony dalej... robił dobre interesa.

Romantyczna para. Kraków rozamorował się z nadejściem wiosny. W tak krótkim czasie mamy do zanotowania drugie już wykradzenie panny. Niejaki Bronisław Simitek zyskał serce Maryi Batko i wraz z pieniędzmi, które miała złożone w kasie oszczędności, uwiódł ją z sobą w niewiadomym kierunku.

Z Towarzystwa ratunkowego. W dniu wczorajszy wezwano pogotowie ratunkowe do domu przy ulicy św. Tomasza, gdzie matka przy siekaniu mięsa, odcięła dziecku przez nieuwagę dwa palce.

Pożar. Wczoraj o godzinie 12-tej w południe wybuchł groźny nader pożar w składzie farb, pokostów oraz palnych materyałów Kreislera, przy ul. Grodzkiej 33. Powodem pożaru była eksplozya benzyny, spowodowana skutkiem nieostrożności sprzedającego. W jednej chwili stanął cały sklep w płomieniach. Kłęby dymy poczęły się wydobywać na ulicę — spłonął szyld a okna wszystkie na pierwszem piętrze popękały. Zanim straż przybyła, cała zawartość składu spłonęła doszczętnie. Niebezpieczeństwo stało się groźnem — gdyż tuż przy składzie znajdowały się zbiorniki z benzyną i z naftą — szczęściem że przybyłej straży udało się ogień po godzinnej akcyi zlokalizować. Resztki szuflad, świec, szczotek i innych przeróżnych nawpół spalonych towarów zmieszanych z błotem wyrzucono na ulicę i zmieciono w jedną bezkształtną masę.
Szkoda wynosi przeszło 10 000 koron. Zaznaczyć wypada przytomności umysłu oficyała policyi p.Horaka, który z własnem narażaniem się zdołał zanim straż przybyła odsunąć wielki zbiornik naftowy, a tem samem uratować i za tą może kamienicę od niebezpieczeństwa.

Z Muzeum Narodowego. Anders Zorn, znakomity malarz szwedzki, który w kwietniu zwiedzał muzea i zabytki Krakowa, ofiarował do zbiorów Muzeum Narodowego dwie piękne akwaforty własnej roboty. Jedna z nich przedstawia portret młodej damy, druga grupę dziewcząt przy stole. P. Zorn obydwie akwaforty opatrzył własnoręcznym podpisem i dedykacyą dla Muzeum Narodowego. Muzeum otrzymało także od p. Wiktora Wittyga wielki zbiór oryginalnych pieczęci miast polskich i zbiór monet średniowiecznych, uzupełniających kolekcję p. Emeryka hr. Hutten Czapskiego. Frekwencya wzrasta z każdym dniem; coraz częściej widzi się cudzoziemców, oglądających zbiory z zajęciem.


Ogłoszenia!






Dobrego początku tygodnia!!!!

Lana Dadu

Jestem Litwinką zakochaną w Krakowie ze wzajemnością. Zapraszam do czytania, komentowania i wspólnych wycieczek po naszym mieście.

1 komentarz:

  1. Strasznie podobają mi się takie wycinki ze starych gazet. Zawsze można dowiedzieć się jak żyło się innym kiedyś i porownać jak dzisiaj się żyje...

    OdpowiedzUsuń