Zoo, Prezydent RP Ignacy Mościcki w Gazeta Cafe i małe kłamstwo?

Ostatnio wreszcie odwiedziłam Krakowski Ogród Zoologiczny. Wydarzenie jak na mnie godne podziwu, gdyż od wielu lat  jak mantrę powtarzałam "nie lubię zwierząt w klatkach" i w taki to sposób Lasek Wolski wraz z okolicami pozostawał poza zasięgiem  mojej umysłowej mapy dawnego Krakowa.

Zoo jak to zoo :), ale same jego terytorium przemyślane, kompaktowe i  bardzo zadbane, a fakt że utworzone zostało w 1929r.  zakwalifikowało go do uwiecznienia na tym blogu.

I tu zaczęło się robić wielce ciekawie :) Na oficjalnej stronie Zoo  istnieje taki  to opis  początku ich działalności:

"Ogród Zoologiczny otwarto uroczyście 6 lipca 1929 roku w obecności Prezydenta Rzeczypospolitej Ignacego Mościckiego. W dniu otwarcia zwierzostan liczył 94 sztuki ssaków, 98 sztuk ptaków i 12 sztuk gadów. Były to głównie zwierzęta fauny rodzimej, ale eksponowano również okazy tak egzotyczne jak małpy."
Strona Zoo

W małpy nie wątpię, w setną ilość ptaków i gadów też nie, ale w datę i obecność przy otwarciu Prezydenta Rzeczypospolitej Ignacego Mościckiego zwątpiłam mocno i to wszystko dzięki konserwatystom krakowskim z nieistniejącej siedziby na nieistniejące ulicy Różanej.

Nie ma nic o tym w "Czasie"! 5,6,7, 8 lipiec - nic.  Ani prezydenta w Krakowie, ani radosnych małpek w klatkach ze wstążką z napisem "Open".

 Już stwierdziłam,  że otwarcie Zoo było sprzeczne z polityką ówczesnej prawicy i jako karę pominęli to w swoich relacjach, lecz jak się okazuje ....


Czcigodny Prezydent RP owszem odwiedził Kraków w lipcu tegoż roku, ale o kilka dobrych dni  później - 15 lipca. I tutaj "Czas" popisał się rozpisywaniem niczym teraźniejszy "pudelek.pl"

 Przez Bramę Triumfalną na Prądniku Czerwonym wjeżdża samochód prezydenta. "W otoczeniu banderji Krakusów zgromadzony tłum wzniósł okrzyk "Niech żyje", kompanja honorowa 20 p.p. ze sztandarem sprezentowała broń a orkiestra wojskowa odegrała hymn państwowy! Prezydent miasta Krakowa inż. Rolle przemawia bardzo serdecznie, po czym  "dzieci z ochronki w Ludwinowie Dziunia Grabowska, Rysia Chorążanka i Marceli Łobodziak wygłosiły krotki wierszyk okolicznościowy i wręczyły Prezydentowi wiązankę kwiatów", Prezydent RP jedzie dalej,  przed nim  inżynier Rolle w automobilu o barwach miasta i pół szwadronu 8 p. ułanów, a za nim drugi półszwardon tegoż pułku...  itd. itp w tym samym duchu.  (Czy teraz jakiekolwiek miasto wita w taki sposób Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej?)



Przejdźmy jednak do 16 lipca bo to ten dzień nas interesuje ( już wiecie dlaczego?).
O godzinie 11, Prezydent w Sali Tronowej na Wawelu przyjmuje "hołd obywatelstwa krakowskiego dla majestatu Rzplitej".  O godz. 12 w południe w "towarzystwie adjutanta majora Jurgielewicza udaje się na pieszą przechadzkę po plantacjach krakowskich naokoło miasta", co sprawiło duże wrażenie na mieszkańcach Krakowa, po czym o godzinie 13 spożywa późne śniadanie w salonach recepcyjnych "Pałacu Larysza" udekorowanych emblematami, chorągwiami i orłem polskim z kwiatów. (Myślę, że mieszcząca się obecnie dokładnie w tym miejscu kawiarnia "Gazeta Cafe" powinna zainspirować się tą dekoracją np. na 3 Maja :)) Aż do godziny 15 pił czarną kawę z przeszło setką osób z krakowskiej elity, po czym wietrzył się na balkonie ku uciesze publiczności zebranej na pl. Wszystkich Świętych, wrócił na Wawel na krótki odpoczynek i ....ta dam ta dam ta dam o godzinie 17:30 udał się na zwiedzanie Kopca Kościuszki oraz Parku Ludowego w Lesie Wolskim!

"Oprowadzany przez nadradcę leśnictwa p. inż. Wobra p. Prezydent zwiedził szczegółowo Lasek, ślicznie położony na wzgórzu, przyglądając się pięknym widokom Krakowa, poczem przez dłuższy czas oglądał miejscowy zwierzyniec. Celem wzbogacenia tutejszych okazów zwierzyńca, ofiarował p. Prezydent jelenia spalskiego "Wicka", a później udał się na polanę Lea, gdzie miasto podejmowało dostojnego gościa podwieczorkiem. Honory domu czyniła p. prezydentowa Rollowa wraz z gronem pań miejscowych."
 "Czas" z 18 VIII 1929


Tego dnia zmęczony Prezydent poszedł spać tuz po obiedzie po godzinie 20-tej :)

Tyle relacji. Podejrzewam, że ktoś przepisując jakieś akta, wspomnienia itd zjadł jedynkę (cyfrę nie zęba :P) , stąd ten szósty lipca i wyszło kłamstwo ... (napisać o tym do ZOO?)
Albo "Czas" się myli :), chociaż na zegarku już prawie północ ;) ehhh ... jutro pobudka skoro świt.

Zapraszam do obejrzenia pięknej foto relacji z całego 3 dniowego pobytu Przedenta RP - audiovis.nac.gov.pl!

Relacja na podstawie "Czas" z 18 VIII 1929 zdigitalizowanego przez Małopolską Bibliotekę Cyfrową.

10 komentarzy:

  1. Obserwuję Twój blog już od dłuższego czasu:) Kolejny świetny wpis.
    Mam takie pytanie trochę z zawodowej ciekawości. Na jakiej zasadzie udostępniasz zdjęcia z NAC? Z tego co się orientowałem tam nie ma chyba wolnej licencji?
    Tak trzymać Litwinko:)

    P. S. Gratuluję artykułu na MM:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam, dziękuję za przemiłe słowa!!!
    Zdjęcia z NAC na początku udostępniałam, że tak powiem na wyrost ...., ale jak się okazuję - wystarczy zrobić wszystko zgodnie z tym załącznikiem :) http://www.nac.gov.pl/files/formularz%201.pdf
    :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale jak to, co to? Ja poproszę link do tego artykułu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. :) :)

    http://www.mmkrakow.pl/383244/2011/8/19/litwinka-pokazuje-krakow-sprzed--lat?category=kultura

    OdpowiedzUsuń
  5. Lana - jakie piękne imię! Jakże miło poznać Cię od bardziej prywatnej strony :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dopiero wczoraj, przy okazji czytania Twoich opowieści, jakie przeoczyłam przez czas mojej blogowej nieobecności - odkryłam wiadomość o artykule o Tobie.
    Moje serdeczne gratulacje!
    Twój blog jest niezwykły, ale to wiadomo. Natomiast dla mnie jest po prostu wehikułem czasu - jak już "dziś" staje się nie do wytrzymania, to zaglądam do Ciebie i podróżuję w przeszłość... Lana - przepiękne imię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Gazeta Cafe" z pewnością nie będzie honorować Święta 3 Maja,poza tym, ONI tam się "zainstalowali", stosunkowo nie dawno i sądzę że nawet nie doceniają tego miejsca w kategorii historycznej, lecz jedynie komercyjnej,bo tam szkoła i mnóstwo studentów, oraz ścisłe centrum miasta.Moja rodzina mieszka tuż obok od przeszło 200 lat, wiec wiem co piszę.Nic też dziwnego że p.Prezydent szedł na spoczynek o 8 wieczorem,bo wtedy chodziło się sypiać o tej porze mniej - więcej.Dzisiaj tu w centrum w obrębie plant,nawet po zażyciu silnych środków nasennych , nie zaśniesz wcześniej jak o 8 rano,kiedy obecnie panująca nam hołota nie wróci na swe osiedla i wsie okoliczne, zostawiając po sobie chlew i smród nie do opisania.Niedowiarków zapraszam w niedzielny poranek na spacer ul.Bracką,Gołębią,Szewską,nie mówiąc o Floriańskiej czy Grodzkiej.Tak piękna Lano, tylko u Ciebie można jeszcze odetchnąć tym klimatem , spokojnego i uporządkowanego życia, jakie już chyba nigdy nie powróci...Serdecznie pozdrawiam MR
    P.s. następną wizytę złożę już nie anonimowo:)

    OdpowiedzUsuń
  8. @Anonimowy
    W imieniu hołoty z okolicznych osiedli bardzo dziękuję za miłe słowa. A co do wpisu Gospodyni- gratuluję dziennikarskiego śledztwa. Uważam, że jak najbardziej powinnaś poinformować ZOO o znalezieniu drobnego błędu, i w zamian za to zażyczyć sobie aby jakieś miłe zwierzątko nazwane zostało twoim imieniem ;-). Może foka?

    OdpowiedzUsuń
  9. Hehe, foka! Faktycznie urocze zwierzątko i parę razy mi ktoś wmawiał, że jakieś podobieństwo jest :). Chyba jednak po 3 latach odważę się i napiszę do Zoo :) Dziękuję, wierny czytelniku!

    OdpowiedzUsuń