Kino w dawnym Krakowie, lata 20-te


Niesamowicie ucieszył mnie fakt, że od marca wraca na mapę krakowskich kin założona w 1912 roku "Uciecha". Będzie to teraz kino studyjne, udostępniające swoje wnętrza także dla potrzeb spektakli teatralnych sprowadzanych z całej Polski. Do przeczytania artykuł w "Gazecie Wyborczej" Kinoteatr pełen uciech powraca.

Niegdyś właśnie tam przed seansem filmowym, przed ekranem, dla urozmaicenia występowali artyści cyrkowi, kabaretowi. Będzie to piękny powrót do korzeni.

Reklama kina z lat 20-tych:





Z pewnością w repertuarze tego kina był popularny w latach 1928-29 film Ryszarda Eichberga z Anną May Wong "Brudne pieniądze".



O aktorce - Chince wygnanej z Holywood, pisały wszystkie ówczesne przeglądy filmowe. Artykuł z biuletynu filmowego Teatru Świetlnego "Słońce" (Poznań).

(pisownia oryginalna)

"Ryszard Eichberg, jeden z szeregu najsławniejszych realizatorów i znawca psychiki publiczności kinowej, posiada poza wiedzą fachową, talent specjalny do wynajdywania gwiazd filmowych.

(obok kadry z filmu).

W najnowszem swojem arcydziele ,,Brudne pieniądze", podług pomysłu znanego pisarza dra Karola Yollmoellera, ukaże nam Eichberg prześliczną Chinkę z Hollywood; znaną nam już z obrazów amerykańskich, której talentu realizatorzy nowego świata nie umieli dotychczas, niestety, wyzyskać, nie powierzając jej odpowiednich ról.

Anna May Wong, urodzona w Los Angelos w Kalifornji, z rodziców Chińczyków, osiadłych od szeregu lat w Ameryce, dotychczas jeszcze nie odwiedziła swej ojczyzny, której bezustanne zamieszki polityczne i wojna domowa nie zbyt zachęcają do zwiedzania. Anna May Wong, oprócz rodzinnym, włada świetnie językiem angielskim. Na razie angażowano Annę May Wong na przeciąg dwóch miesięcy do powyżej wymienionego obrazu. Jest nadzieja jednak, iż uda się ją pozyskać na dłużej. Urocza i młodziuchna tragiczka, zdobyła przebojem sympatję publiczności europejskiej, fotografje jej zdobią wszystkie pisma ilustrowane, a podwieczorkiem, wydanym dla prasy i zaproszonych gości ze świata artystycznego zawojowała nawet najoporniejszych. Urocza Chineczka zjawiła się wśród swoich gości, ubrana w strój narodowy (kaftan i szarawarki), z pąsowego brokatu, haftowanego bogato złotem i miała małą przemowę w języku chińskim, powtórzoną następnie po angielsku, w której, witając swych gości i dziękując za uczyniony jej zaszczyt, zapewnia, że starać się będzie o pozyskanie i utrzymanie sympatji mieszkańców Europy, której jest obecnie chwilową tylko mieszkanką. Mowę pięknej „laleczki" przyjęto huraganem aplauzów, poczem Anna May Wong osobiście rozdawała herbatę, przyrządzoną na sposób chiński.

Jesteśmy przekonani, że urocza ,,chińska laleczka" swą mistrzowska kreacją w „Brudnych pieniądzach" podbije sobie również cała Polskę i niedługo i u nas mieć będzie miljony entuzjastów i wielbicieli."

Anna May Wong (1905-1961) przez większość swojego życia była dyskryminowana z powodu swojego chińskiego pochodzenia. Jej filmy były cenzurowane, otzrymywała ona także o wiele niższe gaże (za główną rolę w filmie jej płacono ok. 6 tys. dolarów, przy czym np. Marlene Dietrich za mniej kasowe filmy - ponad 70 tys.)
W latach 30-tych w Stanach Zjednoczonych zaczął obowiązywać nowy kodeks filmowy, zaczęła obowiązywać tzw: "czystość rasowa w melodramatach". Anna Maya była zmuszona do ponownego wyjazdu, tym razem do Anglii.
Jej kariera zaczęła gasnąć wraz z nadejściem II wojny światowej. Ostatni raz ukazała się na ekranach kina w 1960 r. w filmie "Portret w czerni". Zmarła rok później na zawał serca.
Jako że aż do 1948 w Stanach Zjednoczonych były zakazane mieszane małżeństwa, Anna Maya nigdy nie była zamężna. Jej największą miłością pozostał angielski pisarz, scenarzysta - Eric Maschwitz.

Ciekawy artykuł na jej temat na łamach "The Times": "Anna May Wong did it wright".

5 komentarzy:

  1. Wybieram się w następną niedzielę na otwarcie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastyczny blog:)Mam nadzieje ze bedzie wiecej wpisow?????
    Pozdrawiam serdecznie,
    Monika,Chicago

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo ciekawy blog, podlinkuje sobie, pozrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się ogromnie, choć zapewne nie będ miała okazji zajść do "Uciechy" - to było jedno z kilku moich ulubionych kin przed laty, zwłaszcza w okresie liceum, kiedy to się chadzało na wagary czyli "za budę";)))
    pozdrawiam - też będę tu zaglądać;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkim, którzy chcą "tanio" odwiedzić Uciechę polecam "6ZŁ ZA UCIECHĘ" http://dokina.pl/szostka2009.php

    :)

    OdpowiedzUsuń