Jesienny handel na Małym Rynku

 Jesień zaatakowała znienacka i nie chce puścić, tzn ja czekam aż puści farbę :) i będziemy się tarzać po kolorowych liściach. Na Małym Rynku liści nie znajdziemy, lecz tylko tą porą Mały miał swój niepowtarzalny klimat:


"Zwłaszcza jesienią, gdy na dzień targowy przybywały tu jeszcze do zwykłych przekupniów całe gromady wieśniaków z owocami na targ. Jakiż tu wtedy panował ruch, gwar, hałas, życie, jaki ścisk, ile fur wiejskich się tu tłoczyło, ile nawoływań, wykrzykiwań, przekleństw tu się słyszało! Maleńki ten plac tak był natłoczony stekiem wozów, koni i ludzi, że często ani przejść, ani przejechać nie było można. A nad tym wrzącym mrowiskiem ludzkim wznosiły się przepiękne ramy złożone ze starodawnych domów i majestatycznych murów kościelnych. Wtedy to Mały Rynek, wraz ze swym cudownym otoczeniem, huczał i żył pełną piersią ..." 

zdjęcie z audiovis.nac.gov.pl
zdjęcie z audiovis.nac.gov.pl

zdjęcie z audiovis.nac.gov.pl

zdjęcie z audiovis.nac.gov.pl
Słynne przekupki krakowskie właśnie z Małego Rynku, a szynk Barbera (dom nr. 2) był jakby ich salonem zebrań, który chętnie parę razy na dzień odwiedzały. Można tu było dostać obok wódki herbatę za dwa centy lub też z rumem o centa droższą. 

wg.  Franciszek Klein "Notatnik Krakowski"

A na koniec zadam mini zagadkę: dlaczego usunięto stragany z Małego Rynku?

14 komentarzy:

  1. Z tego co czytałem z bardzo prozaicznego powodu. Był jak to mówią " smród, brud, i ubóstwo " Ale pewnie dla narodu wymyślono jakieś inne wytłumaczenia. A nawiasem mówiąc w ostatnich wyborach na prezydenta miasta jeden z głównych kandydatów nawoływał do powrotu straganów na małym rynku. Szczęściem go nie wybrali.
    marko

    OdpowiedzUsuń
  2. Marko, z pewnością brud i smród przeszkadzał, lecz było jeszcze coś, co uniemożliwiało dalszą obecność straganów. Co? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zakazano sprzedaży bo... źle wpływało to na wizerunek kościoła, który tuż obok:) niejeden zresztą.

    Strzelam, swoją drogą nie obraziłbym się gdyby budki z płyty głównej przenieść na mały rynek właśnie, pusty on ci, i gdyby nie ogródki knajp, byłby zupełnie martwym. Choć sytuację ratuje na pewno scena rozstawiana często w tej okolicy pod mniejsze wydarzenia. Tak wogóle to Rynek G. zapchany ostatnio, nie ma dnia żeby był zupełnie pusty. Razie toto.
    I ja na kolorów eksplozję czekam.

    Z tej północnej części miasta, okiem patrzący na całość, drugim przymrużając
    Niezależny Recenzent Miejski

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiem, wiem, wiem koniec języka i tak dalej. W 1902 roku wybudowano linie tramwajowa której już nie ma. I chyba to był podstawowy problem.
    Yes, Yes, Yes !!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Narcos ciekawy strzał ale - pudło. Ja tez jestem za tym by budki dać na Mały. Zbyt tłoczno na Głównym. Swoją drogą ponoć odnowiony Szczepański miał pełnić taką "sprzedajną" funkcję.

    Marko - tak dokładnie tak!!! Zgadłeś :) Wielkie Brava!!! Dziwny to był pomysł z tramwajem jeżdżącym dookoła Rynku :) A mówią, że nasz XXI w. wiek mało się rusza :P

    Wkrótce zaktualizuję post :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Spóźniłam się ;) Wczoraj, gdy czytałam Twoją zagadkę, pomyślałam, że chodziło rzeczywiście o 'upięknienie' miasta w myśl planów prezydenta Dietla. I dziś dopiero przypomniałam sobie takie zdjęcie Kriegera - tory, tramwaje. Zdjęcie co prawda z Rynku Głównego, ale to już był właściwy tor myślenia, że tak powiem :)
    Ponoć ruch tramwajowy był wówczas lewostronny.

    Elenuke, wspaniałe są Twoje opowieści, podróż w czasie!

    Ty oczywiście zagadkę u mnie rozwiązałaś - wirtualne nagrody do odebrania w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też się spóźniłam, ale co tam! Jakże przyjemnie móc sobie pooglądać te fotografie... i przy okazji zamyśleć się nad definicją słowa "nędza". Toż dziś w takich łachmanach nawet bezdomnych nie uświadczysz...

    OdpowiedzUsuń
  8. A' propos lektur po prawej :)
    Podziwiam zamiar przeczytania "Cichego Donu" - ja na początek kupiłam serial, a i to jakoś nie mogę się zabrać za jego oglądanie :)
    Na "Stromą ścianę" chyba w końcu odżałuję te kilkadziesiąt zł, bo pociąga, oj pociąga...
    Pielewina pożyczyłam właśnie z Rajskiej dwie sztuki, a "Obława" została zanabyta, więc może czekać na stosowną chwilę (w nieskończoność).
    Aktualnie przystąpiłam do ambitnego dzieła - "M&M" w oryginale. Mam już za sobą trzy strony :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Ado, to ja poproszę chryzantemy Boznańskiej :) w jakiejś kolejnej relacji :P Zdjęcia z torami będą w kolejnym poście :) A Tobie życzę wspaniałej wyprawy po Krakowie!

    Przewodniku, z takich zdjęć to dużo można się dowiedzieć i o społeczeństwie i w ogóle o Krakowie, niestety wiele miejsc nie potrafię rozpoznać :( (albo ich już nie ma).

    Co się tyczy literatury rosyjskiej i jej realizacji filmowej. Nie oglądaj serialu o Donie – błagam! Jest tak beznadziejny, taki sztuczny, psuje cały obraz, po 2 odcinkach musiałam naprawić swoje samopoczucie jedyną dobrą ekranizacją z 1957.
    Oczywiście książka o niebo lepsza od jakiegokolwiek filmu, lecz idzie mi bardzo opornie ponieważ czytam ją nie w oryginale, a po litewsku. Tłumaczenie dobre – bo za czasów radzieckich szkoła tłumaczy była na poziomie, lecz to i tak nie to ... Przy scenach batalistycznych muszę powstrzymywać się oby nie przewracać kartek do przodu.W takim sposób „przeczytałam” „Wojnę i pokój”.
    „Obława „ oczywiście po „Różyczce” :) a także .. bo to tanio w taniej książce: )

    Pzewodniczku, „Stroma ściana” i inne w tym temacie, to moja magisterka :)
    Książkę polecam. Jest to najlepsza relacja o łagrach kobiecych, naprawdę warto się z nią zapoznać (ale równolegle czytać coś weselszego!!!). O Kołymie jest mnóstwo publikacji, niestety nie są tłumaczone na polski. Kołyma to też mój świat, mieszkałam tam 10 lat, aż się nie rozwalił Związek Radziecki.

    Za „M&M” podziwiam. Przeczytałam raz i więcej nie chcę. Nie czuję aż takiego zachwytu. Wolę jego „Biała gwardię”.

    Ohh, mogę tak godzinami o książkach :)

    OdpowiedzUsuń
  10. niestety znajdziesz bezdomnych w takich ubraniach,przynajmniej jednego. Zasiada na ocienionych trawnikach i przygląda się ludziom, obejmując rękoma swój skromny dobytek kilku reklamówek. Przewiązuje swoją potarganą zimową kurtkę sznurkiem. Buty? też związane. zwykle nieogolony, biedny lecz nigdy o nic nie prosi- obserwuje życie Krakowa, często spotykam go na Prądniku Białym, Krowodrzej górce, okolicach Łobzowa. Są jeszcze tacy ludzie.

    Ach, strzał tramwaju- fakt!

    Niezależny Recenzent Miejski - Miasto Kraków

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaalarmowana zajrzałam do pudełka z Cichym Donem - to jest właśnie ten film z 1957, tyle że kilkuczęściowy, na 4 płytach - i dlatego myślałam o nim w kategoriach serialu. Ufff, ulżyło mi :)

    A co do Bułhakowa, nie wiem, może to wynika z tego, że "M&M" przeczytałam po raz pierwszy w czasach studenckich (a takie miłości są najtrwalsze). Tymczasem z "Białą gwardią" zapoznałam się dopiero niedawno. Owszem, to świetna książka i rozumiem tych, co przedkładają ją nad Mistrza... ale jednak pozostanę przy nim :)
    Mam za sobą już 100 stron, w weekend może podskoczę do przodu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Narcos różnica między dzisiejszymi a ówczesnymi "nędznikami"jest taka, że teraźniejsi są ubodzy z własnego wyboru. Alkohol im w tym pomaga.

    Przewodniczku, to ja wkrótce będę do Ciebie po rosyjsku pisała :P Skoro tak śmigasz w oryginale!

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakiegoś takiegoś szmergla na tym punkcie dostałam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Stare zdjęcia... magia. I to nie samego rynku, a ludzi. To jest w nich niesamowite. No i jakie rozwarstwienie społeczne, znacznie bardziej widoczne. Że też do niedawna tak jeszcze u nas było, na każdym rynku miejskim...

    OdpowiedzUsuń