Nowe inwestycje sportowe w Krakowie - 21 marca

21 marca - podczas Rady Miasta uchwalono, że dla mieszkańców Krakowa budowane będą otwarte baseny z wieżami skoków, kąpieliska miejskie, a obok nich kawiarnie z werandami. Inwestycje realizowane z budżetu miasta lub budżetu obywatelskiego i na przeszkodzie nie stoją żadne lobby deweloperskie, tłumaczenie się nie wyjaśnioną sytuacją prawną działki, niejasny plan zagospodarowania przestrzeni miejskiej itd.

1936 r.

Chciałabym napisać, że to się dzieje teraz w 2017 r. :)

Rok 1939, wiosna, 21 marca. "Nowy Dziennik":
"Na skutek starań komitetu budowy miejskiego stadionu sportowego w Krakowie pod przewodnictwem gen. Narbutt-Łuczyńskiego, uzyskano znaczne fundusze, które umożliwią w sezonie nadchodzącym zrealizować wiele inwestycji sportowych.
Kwoty, które wpłynęły,  użyte będą przede wszystkim na budowę basenu sportowego z wieżą skoków i trybunami na 2000 osób, rozbudowę miejskiego kąpieliska przez zwiększenie chłonności szatni, które będą wyposażone w urządzenia na 2000 osób, budowę nowoczesnej kawiarni dla użytku kąpiących z werandą długości 60 metrów.
Trybuny na boisku lekkoatletycznym zostaną zaopatrzone w ławki do siedzenia, mogące pomieścić około 3000 osób. Ławki te będą wmontowane w żelazobetonowe stopnie.
Dalsza część stadionu zostanie wyposażona w siatkowe ogrodzenia.
Wszystkie te inwestycje mają doniosłe znaczenie ze względu na mające się odbyć w Krakowie z końcem lipca br. igrzyska sportowe Polaków z zagranicy oraz mecz lekkoatletyczny Polska - Imigracja w dniu 5 i 6 sierpnia br.
Pracami technicznymi wymienionych inwestycyj kieruje architekt inż. Marcin Bukowski, projektodawca miejskiego parku sportowego w Krakowie."


amfiteatr przed wojną i podczas wojny


Co udało się zrealizować do wojny?
Na pewno stadion lekkoatletyczny męski, boisko lekkoatletyczne dla kobiet, basen, korty tenisowe, amfiteatr oraz szatnie.  Główny stadion powstał już po wojnie. A czy podczas wojny przebudowano basen? Nie jestem pewna, sądząc po zdjęciach musiało tak być.

basen podczas wojny
audiovis.nac.gov.pl
Na stronie Szlak Modernizmu, którą serdecznie polecam, możemy przeczytać:

"Budowle z lat 1934-39 odznaczały się dużą prostotą, zarówno pod względem konstrukcyjnym, jak i architektonicznym. Otoczone bujną zielenią uzyskały elewacje z czerwonej cegły oraz proste bryły, urozmaicone bulajami, masztami flagowymi, żelbetowymi pergolami i płaskorzeźbami. Do dzisiaj pozostało niewiele dowodów dawnej świetności Miejskiego Stadionu Sportowego. Spośród nich warto zwrócić uwagę na dwa budynki damskiej i męskiej szatni, flankujące niegdyś wejście do amfiteatru. Na ich elewacjach zachowały się zaprojektowane przez Karola Muszkieta wyobrażenia Artemidy i Herkulesa."

projekt Marcina Bukowskiego ze str Szlak Modernizmu

Jakie macie wspomnienia z tym miejscem?  Co myślicie o nowej inwestycji, która powstanie pod koniec następnego roku?

ct.mhk.pl lata 50-te

Centrum Sportowo-Rehabilitacyjne "Cracovii"

Przy okazji, przypominam, że projekty w BO na 2018 r. możemy składać do 31 marca, w Łodzi jest już ponad 1000 złożonych, a u nas póki co - jeden.
https://budzet.dialoguj.pl

1 września do szkoły marsz! 1927 r.

Dziś wpis okolicznościowy, spontaniczny, zainspirowany wzmożonym ruchem na ulicach i powszechną tęsknotą pierwszego września za edukacją, za nowym planem na życie, rutyną i nowymi obowiązkami.
Czy wiedzieliście, że oprócz 1 stycznia drugą datą na postanowienia zmian życiowych jest właśnie 1 września. Otóż, jeżeli nie udało się Wam wtedy, możecie spróbować jeszcze raz :).

Swój rok szkolny rozpoczniemy w 1927 r. w szkole niezwykłej, jednej z najstarszych, w Gimnazjum Żeńskim im. Św. Urszuli SS. Urszulanek.
Od razu przepraszam męską część moich czytelników, wstęp do gimnazjum tylko wtedy, gdy zostaną Panowie wykładowcami (np. historii), lub stróżem.

mhf.krakow.pl
Szkoła mieści się przy ulicy Starowiślnej w gmachach, będących własnością SS. Urszulanek. Są to trzypiętrowe kamienice wzniesione w latach 1875-1907, ciągnące się od numeru 2 do 11 i zajmując łącznie z ogrodem powierzchnię  2 morgów i 433 sążni. Jest tutaj także internat dla słuchaczek Uniwersytetu Jagiellońskiego, czteroklasowa szkoła powszechna, gimnazjum humanistyczne, pensjonat dla własnych uczennic i klasztor.

mhf.krakow.pl
Sal szkolnych jest 26, prawie wszystkie mają posadzkę dębową froterowaną. W całym gmachu jest światło elektryczne, a korytarze ogrzewane kaloryferami.  Gimnazjum posiada salę gimnastyczną z kortem tenisowym, salę rekreacyjną, pracownię chemiczną, salę wykładową do fizyki, gabinet przyrodniczy, geograficzny, lekarski, salę rysunkową, pracownię rysunkową i czytelnię. Prócz kancelarii Matki Dyrektorki, jest poczekalnia dla gości i sala konferencyjna.

Pauzy (a nie przerwy!) odbywają się stale w ogrodzie, o ile pogoda na to pozwala.

Do wyboru mamy osiem klas, z tym że klas III i IV są dwie: klasa a i b.

 ***
Drogi dzienniczku,
Nie mogłam spać prawie całą noc i już o świcie chciałam założyć mój mundurek! Chyba nigdy jeszcze tobie o nim nie pisałam, otóż mam na sobie dziś wersję świąteczną*, czyli granatową plisowaną spódnicę, białą bluzkę z marynarskiem kołnierzem, wykończonem dwoma granatowymi paskami, brązowe buty i pończochy.
Dziś rozpoczęcie roku szkolnego! Z ta myślą każda z nas podążyła do klasztornej kaplicy. Dzień był ciepły i słoneczny. Na podwórzu szkolnem zebrałyśmy się znowu po przeszło dwumiesięcznej rozłące. Niby jaskółki, które z wiosną powracają do swych gniazd tak my radosne, wypoczęte i pełne zapału weszłyśmy w otwartą bramę. W każdej z nas  mieszają się uczucia pewnego lęku i ciekawości. Czy wszystkie wróciły do szkoły, czy zmienią nam klasę, kto będzie miał obok mnie łóżko w pokojach pensjonatu?

mhf.krakow.pl
Jak wiesz, ja przeszłam  już do szóstej, z czego niezmiernie się cieszę, wszak szóstoklasistka to już prawie dorosła panna.
Jest nas aż 48 dziewczyn, to i tak mniej niż w zeszłym roku. Jak się okazuje aż trzy wyjechały do innego miasta (Ah, moja ukochana Florcia, nikt mi Ciebie nie zastąpi!!!),  a dwie niestety nie przeszły do kolejnej klasy.


W mojej klasie uczy się Zofia Malczewska, wnuczka znanego malarza Jacka Malczewskiego, porządna dziewczyna i prymuska. Jak już pisałam tobie dzienniczku, niektóre dziewczyny jej nie lubią i często podkradają jej przybory na lekcjach rysunku...Ciekawe jak będzie w tym roku. Lekcja rysunku to moja ulubiona lekcja, ... a może jednak historja? Nie wiem, nie wiem, muszę się zastanowić porządnie następnem razem.

W tym roku szkolnym dla naszej klasy zapowiedzieli same wycieczki techniczno-przemysłowe do: Wapiennik Libana w Podgórzu, do Gazowni Miejskiej,  Fabryki czekolady Piaseckiego, Fabryki drutu i siatek Kucharskiego, Fabryki octu Srebrnego w Krakowie, Elektrowni i Fabryki Azotniaku w Chorzowie, Fabryki mydła Cwiklitzer'a w Katowicach i Fabryki Porcelany w Bogucicach.
Nie myśl, że to wszystko zapamiętałam, spisuję z tablicy w naszej klasie.

Tyle tych wycieczek pewnie przez to, że jako uczennica klasy VI przez cały rok będę miała chemię. Coś mi się zdaję, że się nie polubimy... Cóż, coś za coś ...Najbardziej się cieszę na myśl o wycieczce do fabryki czekolady i porcelany! Ciekawe czy w fabryce Piaseckiego uraczą nas gorącą czekoladą w filiżance porcelanowej. Jak się odważę to się spytam, lub po prostu pójdziemy na Rynek i tam to skosztujemy.
Inne klasy mają wycieczki historyczne do Skałki, Domu Matejki i Muzeum Czartoryskich, ale to nuda... Już tam byłam  i to nie raz.
Wiosną jak zawsze całą szkołą pojedziemy do Sierczy, a potem do Częstochowy, na Jasną Górę. Też już tam byłam, ale tym razem obiecano nam postój w ruinach zamku Tenczynku i Olsztynie. Musimy do tego czasu zapoznać się z historią bohatera Karlińskiego.

Plan zajęć mam całkiem znośny, uczę się przyrody, geografii, matematyki, historii, chemii, języka polskiego, francuskiego, niemieckiego i łaciny. Oprócz tego mam lekcje rysunku i lekcje gimnastyczne.

Najbardziej się cieszę z tych lekcji gimnastyki. Uwielbiam grać w koszykówkę i dłoniówkę. W tym roku zaczniemy też gimnastykę rytmiczną. Będzie nas uczyć sama Rita Sacchetto Zamoyska! Jak wiesz jestem troszkę niezgrabna i podskakuję chodząc, a ponoć tak znakomita siła jaką jest Pani Sacchetto potrafi zdziałać cuda!
mhf.krakow.pl
Opiszę ci kim jest ta Pani. Otóż jest to znana tancerka włoska, żona rzeźbiarza Zamoyskiego. Słyszałam jak mamusia w naszym saloniku mówiła, że w Krakowie chodzą plotki o nich. Ponoć Zamoyski chce się z Panią Sacchetto rozstać* i wyjechać do Paryża, ale ona nie chce i ponoć go kocha... Mówiła też, że będzie to skandal miłosny.  Nie wiem jeszcze co to miłość, tylko z książek mamusi mogę to sobie wyobrazić ... Skandal brzmi bardzo groźnie. Wolałabym aby Pani Rita nie wyjeżdżała, inaczej dalej będę chodzić i tańczyć niezgrabnie.

Podręczników jeszcze wszystkich nie mam. Muszę popatrzyć co posiada  nasza spółdzielnia uczniowska, nazywana dumnie Sodalicją Marjańską, w swoim sklepiku antykwarni, który jest dość drogi. Został otwarty w zeszłym roku aby zapobiec lichwie księgarskiej wśród uczennic. Jak wiesz, ja też próbowałam wtedy sprzedać parę książek i do tej pory gdy widzę Matkę Dyrektorkę, to się boję, że mi o tym przypomni.

mhf.krakow.pl
Niestety aż do końca września będzie zamknięta czytelnia, a tam jest jedyne w naszej szkole radio (kryształkowe!) z którego możemy korzystać gdy jesteśmy zwolnione z gimnastykowania się... No cóż, jakoś sobie poradzimy, zwłaszcza że w następnym tygodniu pójdziemy do kina "Wanda" na film dozwolony przez dyrekcję. Lecę sprawdzić repertuar!
Do zobaczenia!!!

P.S. Właśnie się dowiedziałam, że początku przyszłego miesiąca nasza szkoła przy bramie Florjańskiej będzie witać Prezydenta Mościckiego!!!

***
Z pozdrowieniami dla wszystkich  nauczycieli i tegorocznych szóstoklasistów, którzy do gimnazjum już nie pójdą ...



Twórczość własna i parafrazy na podstawie: 
"Sprawozdanie Gimnazjum Żeńskiego im. Św. Urszuli SS. Urszulanek w Krakowie za rok szkolny 1927/28" http://pbc.up.krakow.pl/dlibra/docmetadata?id=2634&dirds=1&tab=3
Zdjęcia: mhf.krakow.pl
Przypisy:
*nieświąteczna wersja mundurka - granatowa bluzka z marynarskim granatowym kołnierzem z dwoma białymi paskami.
* Rozwód odbył się w listopadzie 1927 r., więc plotki były prawdziwe :)
O Zamoyskim  i jego żonie Ricie: http://www.weranda.pl/sztuka/15181-zamoyski-rzezbil-cialo-i-kamien

Znalezisko! Koszty życia codziennego 1915 - 1916 r., a także rozprawa o ciekawości

Tak się składa ostatnio, że często rozprawiam  o zainteresowaniu moim Krakowem i zauważyłam, że ciągle w tej rozmowie o ciekawości dopasowuję się do rozmówcy, lub grupy. Taki "lizodupek" ze mnie.
A jeszcze te pytania, a "co w tym ciekawego", a "jak to ciekawi jeżeli nieciekawe"...

Cóż w końcu pozwolę się wyżyć tutaj i przekornie powiedzieć, że w tym wszystkim, w tej pasji, nie chodzi  wcale o miłość i uwielbienie Krakowa, chodzi wyłącznie o  "szperanie", poszukiwanie, dopasowanie faktów ludzi  i zdarzeń. Patrzenie pod podszewkę, przez lupę, szukanie życia prostego, codziennego i żeby to tak mocno zadziałało na wyobraźnię, aż się poczuję gorycz w ustach i uruchomi się wehikuł czasu. Tylko tyle.

Najbardziej cennym źródłem są dla mnie rękopisy, dzienniki-pamiętniki, bo od takiego zaczęło się to wszystko już wiele lat temu. Mój narzeczony wtedy obłaził wszystkie antykwariaty w mieście, aż przypadkowo takowy się znalazł gdzie indziej.
 Opisana  była tam cała historia rodzinna od pol. XIX wieku po lata wojenne, przeplatana przepisami na obiad, listami zakupów, planami na odpoczynek w Parku Krakowskim czy na Bielanach, teatry, plotki, oprócz tego wszystkie najważniejsze sukcesy i porażki rodzinne, łącznie ze zjawami w oknach w okolicy ul. Batorego.

Oprócz tego jednego rękopisu, który musiałam od razu zwrócić i nie mogę wykorzystywać jego treści, do moich rąk nie trafiło nigdy więcej nic. Zadowalam się gazetami i zdjęciami, literaturą pamiętnikarską.
Żadnym pracownikiem naukowym nie jestem (a chciałabym jednak,... może kiedyś jakiś doktorat z "krakauerologii", tylko nie wiem na jakim wydziale i kierunku i kto by być promotorem takiego czegoś chciał?), a gdybym była... OCH! te wszystkie rękopisy w Jagiellonce, listy i inne bibeloty.. Po czymś takim można umierać! Póki co zadowalam się bibliotekami cyfrowymi i starczy mi ich na na długo.

I tutaj się okazuje, że nie nadążam już ze śledzeniem wszystkich ocyfrowanych nowości. I też całkiem przypadkowo w JBC natrafiłam na takie oto cudeńko!


Raptularz z 1915 i 1916 r.

Przedstawiam Wam rodzinę  X z Krakowa:
Głowa rodziny - prowadzi raptularz, prawnik z zawodu, być może sędzia albo adwokat.
Pani domu - Józia (?).
Córka -  Musia (Anna, Marianna?), urodziny obchodzi 18 lipca.
Syn - nazywany Dzido,  urodziny obchodzi 4 maja. Tuż po urodzinach - pobór do wojska, wydelegowany do Ołomuńca, później do Stryja (teraz Ukraina, ok 60 km pod Lwowem);
Mamusia (mieszka oddzielnie, czasami otrzymuje pieniądze na garderobę i gospodarstwo);
Służba.
Pies.

Informacje praktyczne: trwa I wojna światowa. Znajdujemy się w Krakowie, Galicja, Austro-Węgry.
Waluta: korona,  1 korona=100 halerzy

Zacznijmy od pensji: miesięcznie od 1190 koron (pensja + sąd karny), czyli ROCZNIE od 13080K. Oprócz tego zarabia na pojedynczych sprawach. Dodatkowo około 480K miesięcznie. Oprocentowania z depozytów bankowych - około 160K.

Przykładowe pensje roczne w 1914 r.: pisarz -  984K, woźny - 1424K, kancelista - 2968K,  komisarz - 3766K, sekretarz  - 4704K, radny - 6088K, wiceburmistrz - 12000K, burmistrz - 22000K.
Czyli nasz  Pan X zarabia więcej od wiceburmistrza. Sporo!

Miesięczne wydatki styczeń 1915:
gospodarstwo (co by to nie znaczyło) - 400K, 
asekuracja? ubezpieczenie? - 48,60K, 
służba - 40 K, 
różne datki - 19K,
opłata za gaz - około 7K, 
opłata za elektryczność - 16K,
miesięcznie płaci też opłatę za psa - 5K,
podatek rządowy - 60K,
kieszonkowe Musi i Dzida - około 40K,
abonament tramwajowy, jego i syna - 12K,
Zwrot do banku 1256K na początku roku + 1500K pod koniec roku.

Miesięcznie wszystkich wydatków  od 1700 do 2200 np.  w styczniu 1915 r.  2151K.

Roczne wydatki:
Roczna  składka na Towarzystwa Lekarskie - 36K.
Rocznie podatek gminny - 49,50K
Roczna opłata za wywóz śmieci - 18K.
Roczny podatek domowy i osobisty - 143K
Na Towarzystwo Miłośników Krakowa - 10K.


Codziennie pan domu pije herbatę na mieście, co kosztuje go od 40 halerzy w tańszym miejscu do 2K w droższym. Czasami zjada śniadanie  - 70h lub pączka - 1,60K. Zawsze zostawia napiwek - od 40 halerzy do 1K.
Pan X pali i na to w ciągu tych dwóch lat wyda naprawdę dużo pieniędzy. Pamiętajmy, że w Krakowie ciągle był problem z aprowizacją tytoniu. A więc miesięczne wydaje 7,30K na tutki i 12K na tytoń. W 1916 r. - miesięcznie ponad 20K na tytoń, którego wciąż nie ma, więc kupuje  (gdy są) gotowe papierosy - 3K.
W niedzielę ofiara podczas mszy - zawsze stała kwota 20 halerzy, tylko podczas świąt kościelnych takich jak Trzech Króli, Wielkanoc, Boże Ciało itd - 1K.
W tygodniu kupuje nie dużo, podejrzewam, że w większości zaopatrzenie domu spoczywa na barkach pani domu, z puli pieniędzy przeznaczonych na gospodarstwo. 
Produkty spożywcze, które kupuje Pan X w tygodniu to delikatesy takie jak: ciasta - około 4K, kiełbasa  - 2K, czasami i za 4K, słonina - 2,40K, owoce - 2K. Często kupuje mleko z adnotacją "moje" - 50-70h.

Zaopatruje się miesięcznie w paper liczbowy - ok. 2K, marki czyli znaczki  - 1,20K, miesięczna prenumerata gazety "Nowa Reforma" wynosi ok. 3K
Do domu kupuje też pastę do zębów - 2,40K, papier klozetowy (!!!) - 1,90K, wodę do zębów - 4K, wodę do włosów - 3,50.
Co miesiąc odwiedza też fryzjera - 1,50 K.
Czasami idzie do teatru  - od 8,80K do 18K, na koncert, lub kolację na mieście - 7K.
Książki kupuje raz w miesiącu za kwotę nie większą niż 5K.
Ubrania dla członków rodziny - przykładowe ceny w 1915-16 r.:
koszula Dzida - 4,80K, 
krawatki - 5,20K,
buciki Niusi - 24K,
bluza Dzida - 40K,
spodnie - 30K,
suknia Musi - 40K, krawcowa - 25K,
płaszcz Musi - 60K,
kapelusz - 4K,
rękawiczki męskie - 3K.

CIEKAWOSTKI:
- od marca 1915 r. pojawia się stały wydatek na "Prowianty" - ok. 166K;
- przyjęcie urodzinowe lub imieniny - od 25K do 50K;
- pojawia się zakup pierścienia zaręczynowego dla córki Musi - koszt - 400K (dlaczego ojciec go kupował???);
- od 1916 r. coraz częściej pojawia się zakup wódki -3,40K;
- łapki na szczury były nazywane paściami;
- kupowało się nalepki iluminacyjne  z tekstem "niech żyje Warszawa":), gwoździe na Legiony za 10K i inne patriotyczne bibeloty;
- fotografia od 3,20K do 16K;
- 5 kapust - 45K;
- 500 ziemniaków - 50K;
- 2 kg masła - 21K;
- sadzenie ziemniaków wraz z dzierżawą - 29K;
- węgiel 250 cetn. - 225K;
- maszyna do szycia - 60K;
- wykupienie psa z niewoli przy ul.Rajskiej - 50K.

Syn Dzido przed maturą bierze korepetycje,  nauczyciel dla niego to wydatek rzędu 26K miesięcznie lub 2K za lekcje.
Czesne Dzida za szkolę -  semestr 40K.
Tuż po urodzinach w maju pobór do wojska. Pamiętamy, że w na początku maja była wielka bitwa pod Gorlicami. Dzieje się tuż niedaleko Krakowa.


Ekwipunek Dzida do wojska: koń - 1216K, siodło - 250K, buty i szelki - 240K, mundury - 219K, dodatkowy ekwipunek - 200K, bielizna i przybory - 210K, płaszcz na zimę - 200K., deszczownik - 65K, derka dla konia - 45K. Od tego momentu co miesiąc - 140-150K. Co jakiś czas wysyłany jest brom - 6K, a także "prowianty dla Dzidka w pole" wysyłane ze służącym 180K.

Dla porównania: Musia przygotowuje się do ślubu - na bieliznę - 200K, wyprawa - 290K, kaucja+notariusz - zarejestrowanie oprawy - 160K, pozwolenie na ślub z banku niemieckiego - 73K.
Sam ślub  - dla gospodarstwa na wesele - 120K, prezent 100K. Odtąd Musi płacono co miesiąc 100K.

Pod koniec 1916 r. delikatesów już się nie kupuje, tylko ser, masło, chleb za 5K. Także wtedy nie ma w ogóle tytoniu, jednorazowy zakup przed świętami za 58K, ale więcej o aprowizacji miasta Krakowa podczas wojny dowiecie się z regularnego cyklu na blogu pt. Alfabet prasowy.


Podsumowując, za cenę jednych spodni męskich (30K) można było 20 razy pójść do męskiego fryzjera.
Dziś cena spodni to około 120 zł, a do  męskiego fryzjera za tę cenę możemy pójść 4-5 razy.
Wniosek z tego taki, że ceny na usługi mocno wzrosły, towary natomiast są o wiele tańsze.
Wymowna jest pensja służby - 40K,  czyli  z jednej pensji można było kupić jedne spodnie i kilogram masła.

Po więcej szczegółów zapraszam na JBC - http://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/docmetadata?id=266888&dirds=1&tab=3


P.S. 2016 rok, lipiec, zwykła kawiarnia krakowska, odpoczynek po oprowadzaniu, rozmowa przy kawie miedzy mną, a moim narzeczonym skądinąd ze Stryja pod Lwowem.
- Lalalala! Taka jestem szczęśliwa, że znalazłam ten raptularz, chcę wrócić do domu i tylko czytać, analizować, a później koniecznie napisać o tym post!
- Bardzo się cieszę, że tak mało potrzebujesz do szczęścia, ale czy kogoś, oprócz Ciebie będzie ciekawiło ile i co kosztowało w tych czasach...
- Eee ekhm... Cóż w takim razie wychodzi na to, że nie piszę bloga dla czytelników... a wyłącznie po to by przedłużyć stan szczęśliwości?

Alfabet prasowy - maj 1916 r.

Gdy się jest przewodnikiem miejskim lato sprzyja tylko jednemu - wzmożonemu oprowadzaniu! Aż strach się przyznać, ale w tym roku, jak nigdy dotąd czułam nadmiar Krakowa w moim życiu :).
Krótkie odpoczynki w lubelskim, na Suwalszczyźnie i Ukrainie przywróciły równowagę w moich stosunkach z grodem podwawelskim i już najwyższy czas na odrabianie zaległości blogowych.

Nie chcę utracić ciągłości w relacjonowaniu prasy z 1916 r.,  dlatego w kolejnych postach muszą się zmieścić aż 3 miesiące... Koszmar!!!

W Krakowie w maju 1916 r. wprowadzają po raz pierwszy czas letni, co większość wprawia w niesamowity popłoch - przecież nikt nie wytłumaczył, czy przesuwać wskazówki do przodu czy do tyłu. Po mieście krążą bajki, o tym jak urzędnicy do pracy przychodzą w czasie poprzednim, a wychodzą w letnim. Duchy też zwariowały, ponieważ nie wiedzą według którego czasu straszyć. Dalej drożeje tytoń, który przywożą do Krakowa tylko kilka razy w miesiącu. Drożeje też piwo na radość krakowskiej "Eleuteryi". Bomba pilznera już kosztuje 50 halerzy i ponoć dojść ma do korony.
Pożegnano j. e. generała Karła Kuka. Ówcześni żegnając go bardzo oficjalnie, nie wiedzieli, że jest on tym samym ostatnim komendantem twierdzy Kraków...
Wybrany został nowy namiestnik Galicji generał major Eryk Diller.


Tym razem z datami! Na podstawie "IKC" i "Nowości ilustrowane"

C jak czas letni a zamykanie bram
"Kwestyę późniejszego zamykania bram poruszył na jednem ze swych zebrań wiedeński związek dla spraw miejskich i ruchu turystycznego. Postawiono wniosek, aby ze względu na wprowadzenie czasu letniego zamykano bramy domów o godz. 11. Zarzut, jakoby ponieśli na tem stratę właściciele domów, oświetlając klatki schodowe o godzinę dłużej, jest o tyle bezpodstawny, że de facto wydawać będą wtedy na oświetlenie tyle samo, ile wyda­waliby przy normalnym czasie zimowym. Sprawę zamykania bram w Krakowie o godz. jedenastej podnieśliśmy na łamach naszego pisma już znacznie wcześniej."
14.05 "IKC"
 
K jak książę Jerzy bawarski
(NIE WIEM, KTO TO JEST! PROSZĘ O POMOC W IDENTYFIKACJI!!!)
Wczoraj o godzinie 10 rano w przejeździe przez Kraków zwiedził Wawel książę Jerzy ba­warski, młodszy syn króla Ludwika, w towarzy­stwie przydzielonego mu oficera austryackiego rotmistrza hr. Chorinsky’ego i por. Żeleńskiego, oprowadzany przez architekta Skawińskiego i se­kretarza Bogdaniego.
Pobyt księcia Jerzego na Wawelu trwał przez dwie godziny. Ogromne zainteresowanie okazał książę dla naszych zabytków kultury i sztuki, a zwłaszcza z ogromnym zachwytem wyrażał się o wspaniałych dziełach gotyckich.
Silne wrażenie na księciu wywarła kaplica Zygmuntowska, skarbiec i groby królewskie.
Książę Jerzy bawarski w chwili swego wyjazdu do Krakowa wysiadając na tutejszej stacyi zwró­cił się do otoczenia najpierw w języku polskim :
         — Miło mi panów powitać. Przyjeżdżam z Warszawy.
21.05 "IKC"

M jak Maryacki
Wczo­raj nareszcie po szeregu lat usunięto oparkanienie kościoła Maryackiego od strony Rynku i uli­cy Floryańskiej. Szpeciło ono świątynię, służyło za tablicę reklamową dla rozmaitej treści afiszów, raziło oczy miłośników Krakowa i jednego z najcenniejszych zabytków naszej przeszłości. Gmina znacznym kosztem zabezpieczyła wieżę na długi szereg lat i przyczyniła się do jej uratowania, gdyż stan murów, szczególniej górnej części, był bardzo zły. Obecnie przeprowadzane są jeszcze drobne roboty brukarskie około chodnika przy wieży. Dla mieszkańców miasta nowością jest urządzenie, podobnie jak około prezbiteryum ko­ścioła OO. Franciszkanów, podkopu około wieży dla ochrony fundamentów przed wilgocią. Oka­zuje się, że od XIV wieku powierzchnia Rynku podniosła się blisko o 2 metry ponad cokół, bę­dący przed wiekami nad ziemią; na tem zakopy­waniu miasta w ciągu wieków, budowaniu cho­dników jednych na drugich, straciła sylweta ko­ścioła i obu wież.
28.05 "IKC"

M jak mąka dla matek karmiących i dzieci
Celem umożliwie­nia nabycia większej ilości mąki dla matek kar­miących i dla dzieci poniżej dwóch lat, zarzą­dziło namiestnictwo, aby karty dla kontroli spo­życia chleba i mąki, wydawane tym osobom, uprawniały je do poboru mąki na wszystkie 56 odcinków, licząc po 50 gr. mąki na jeden odci­nek, czyli zamiast 1000 gr. mąki na dolną część karty na 14 dni, będą mogły nabyć na całą kar­tę 2800 gr. mąki. Celem wykazania uprawnienia do poboru mąki na całą kartę, winny matki karmiące przedłożyć we właściwem biurze okręgowem poświadczenie właściciela domu, stwierdza­jące, że same karmią, a co do dzieci, poniżej dwóch lat, należy przedłożyć metrykę urodzenia, względnie wyciąg z metryki, oraz poświadczenie właściciela domu, że dzieci pozostają przy życiu i są na utrzymaniu zgłaszających się osób.
 28.05 "IKC"

N jak nowy wóz
"W ubiegłą sobotę i niedzielę pojawił się na mieście nowy pomocniczy wytworny wóz kolei elektrycznej, który kursuje na linii normalnotorowej Most III —Dworzec towarowy."
09 .05 "IKC"


P jak przyspieszony 1 maja
"Z niecierpliwością oczekiwali wczoraj Krakowianie zapowiedzianego wprowadzenia „czasu letniego". W kawiarniach i na ulicach, w mieszkaniach prywatnych i lokalach publicznych widać było pewnego rodzaju podniecenie i zdenerwowanie. Nareszcie wpół do jedenastej, trzy na jedenastą, za dziesięć, pięć... minut jedynasta...
Na wieży Maryackiej uderzyło zamiast jedenastu - majestatycznie i poważnie: dwanaście, poczem odezwał się nie cogodzinny hejnał, lecz melodyjna uroczysta pobudka, zwiastująca, że jest już północ. Kawiarnie zwykle o tej porze tętniące pełnią tycia towarzyskiego, zostały zamknięte, goście niechętnie powracali do domów (właściwie biorąc o jedenastej). O tej porze kończą się przedstawienia w teatrze ludowym. Na ulicy Karmelickiej i w Rynku widać było mnóstwo osób, które z zegarkami w ręku zatrzymywały się pod latarniami, przesuwając wskazówki zegarków... Nie obeszło się oczywiście przy tej sposobności bez nieporozumień. Niektórzy tracili oryentacye nie wiedzieli, czy należy cofnąć czy pchnąć wskazówki.
Wczesnym rankiem tramwaje wyjechały wcześniej o godzinę, sklepy i magazyny, biura rządowe i niektóre prywatne otwarto również o godzinę wcześniej. Dzieci pospieszyły wcześniej do szkoły, żony o godzinę wcześniej rozpoczęły codzienną t. zw. „piłę małżeńską".
Pierwszy dzień nowego systemu rachuby czasu był dżdżysty i mokry. Deszcz padał całą noc. „Czas letni" urządził w Krakowie inauguracyjne „oblanie".
 02.05 "IKC"


P jak psy pociągowe
"Tak już wczoraj donieśliśmy na skutek zarządzenia ministerstwa obrony kraj. ogłasza magistrat, że wszyscy posiadacze psów pociągowych względnie psów większych, nadających się do pociągu, jak psów rasy nowofunlandzkiej, niemieckich dogów, bernardynów, leonbergerów itp. winni je w nieprzekraczalnym terminie do dnia 13 maja br. zgłosić w godzinach urzędowych w miejskich komisaryatach obwodowych.
13.05 "IKC"

S jak Stosunki w łaźniach miejskich
"Dochodzą nas często skargi, że w krakowskiej łaźni ludowej panują nieznośne stosunki wskutek tego, że system protekcyjny, tak bardzo właściwy wszelkim naszym instytucyom, znalazł i tam swoje zastosowanie. Wiele osób skarży się, że posługacze łaźni specyalnie wyróżniają ... CENZURA ... nie mówiąc już o krewnych, znajomych etc, co się odbywa kosztem ogółu".
26.05 "IKC"

T jak trzy kawałki cukru
"Namiestnictwo wydało następujące rozporządzenie w sprawie podawania cukru do napojów i potraw.
W przedsiębiorstwach gospodnio-szynkarskich tudzież w cukierniach wolno podawać jako dodatek do napojów i potraw dla jednej osoby najwyżej trzy kawałki cukru w zwyczajnej formie kostkowej, lub w formie innej, ale zawsze tylko w ilości nieprzekraczającej wagi trzech normalnych kostek cukru.
Ta najwyższa ilość może być podwyższoną najwyżej do pięciu kawałków tylko przy napojach, które podaje się w tak zw. porcyach.
W przedsiębiorstwach gospodnio-szynkarskich zakazuje się stawiania naczyń z cukrem na stolikach tudzież podawania cukru gościom w naczyniach do dowolnego wyboru.
Przekroczenia tezo rozporządzenia karane będą karą pieniężną do 2000 koron lub karą aresztu do trzech miesięcy, przy zachodzących okolicznościach obciążających jednak karą pieniężną aż do 5000 koron lub aresztem do sześciu miesięcy.
W razie skazania może być także orzeczona utrata uprawnienia przemysłowego.
Powyższe rozporządzenie wchodzi natychmiast w życie."
20.05 "IKC"


Ś jak śmierć
"Wczoraj, rozeszła się smutna wiadomość, iż niespodzianie po krótkiej, na pozór lekkiej chorobie zakończył życie ś. p. Eustachy Jaksa Chronowski.
Ś. p . Chronowski znanym był szeroko przede­ wszystkiem tym, którzy szukali pomocy, bo przy wszystkich składkach na cele publiczne przede­ wszystkiem figurował datek ś. p. Chronowskiego i to zawsze datek hojny, magnacki. Zacny oby­watel, szczodrobliwy ofiarodawca ciężkie prze­chodził koleje, zanim jesień życia oświeciło mu słońce powodzenia i dostatku.
Jako uczeń szkoły Głównej Warszawskiej wziął udział w. powstaniu 1863 r., a po smutnem te­goż końcu, ranny, wyemigrował do Francyi.
Wojna francusko-pruska w r. 1870 zastała go we Francyi, w której szeregi wstąpił i przeszedł kampanię w korpusie Bourbackiego, w randze oficerskiej.
Przybywszy do. Krakowa w latach następnych objął w dzierżawę hotel Saski. Wkrótce przystą­pił do założenia Grand Hotelu w dawnym pała­cu po Czartoryskich, który wniósł na pierwszo­rzędne stanowisko. W miarę powodzenia rosła jego energia i hojność. Pierwszy ś. p. Chronow­ski wszedł w kontakt z światową firmą turysty­czną „Tos Cook et Son“, sprowadzając wycieczki cudzoziemców do naszego miasta.
 Zmarły przewodniczył w Przytulisku Wetera­nów 1863 r.
Jako przyjaciel ś. p. E. Jerzmanowskiego na­kłaniał go i umacniał w postanowieniu stworze­nia bogatej fundacyi, którą też śp. Jerzmanowski rzeczywiście stworzył dla Akademii Umiejętności w Krakowie. On nakłonił śp. Kruzera do zapi­sania 30.000 Rs. na budowę teatru krakow­skiego.
W czerwcu 1914 r. zapisem notoryalnym prze­znaczył swe obrazy Muzeum Narodowemu w Kra­kowie, zatrzymując je u siebie do końca swego życia już tylko jako depozyt. Ta cenna kollekcya obejmowała dzieła: Axentowicza, Grotgera, Mal­czewskiego, Juliusza Kossaka, Pruszkowskiego i innych.
            Dziś zeszedł do grobu jako dobry syn ojczy­zny, zasłużony w boju i pokoju."
19.05 "IKC"


T jak testament
"W sier­pniu w zeszłym roku umarł w Jerozolimie góral, z Nowego Targu, Daniel Segiin (nazwisko prawdopodobnie przekręcone), który zostawił mają­tku około 1000 K. W testamencie zapisał z tej kwoty 250 K O. Franciszkanom w Jerozolimie, a resztę po połowie OO. Dominikanom i OO. Benedyktynom w Krakowie. Sprawa ta przyszła obecnie z Jerozolimy do sądu krakowskiego, któ­ry wezwie spadkobierców do objęcia zapisu. Jak wiadomo, OO. Benedyktynów w Krakowie nie ma, oczem widocznie zmarły nie wiedział. Po mieście krążyły przesadne wieści o tym za­pisie, mówiono nawet, że zapisy wynosiły po 600 tysięcy koron. Powyższy stan rzeczy prostuje te fantastyczne opowiadania."
28.05 "IKC"


W jak wystawa obrazów A. Piotrowskiego
"W prywatnym lokalu przy ulicy Szczepańskiej l. 7 urządził p. Antoni Piotrowski zbiorową wystawę swoich obrazów i reprodukcyi. Objęta ona około 100 dziel, przeważnie z ostatnich czasów, z niewielką domieszką dalszej przeszłości i różnorodnością tematów oraz problemów malarskich dać może pojęcie o bogatej i wszechstronnej twórczości artysty.
Od symbolizmu do pejzażu, od dzieł batalistycznych do portretów, od boeldinowskich tematów do studyów realistycznych, od szkiców z pobojowisk mandżurskich i bałkańskich do renesansowych krajobrazów włoskich, przesuwa się tu kolekcya, przemawiająca do wyobraźni i uczucia.
Pod względem malarskim uderzają zagadnienia świetlne, studya różnorodnych oświetleń i refleksów."
09.05 "IKC"

Z jak zamiar samobójczy i zdarcie naskórka
"20-letnia kelnerka Jadwiga Stawczyk, zatrudniona w kawiarni przy ul. Grodzkiej l. 42 wyskoczyła w zamiarze samobójczym z okna I pietra na dziedziniec. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności Stawczykówna wyszła cało z tego groźnego upadku, odnosząc tylko zdarcie naskórka na prawym łokciu. Do nieszczęśliwej dziewczyny zawezwano pogotowie ratunkowe."
15.05. "IKC"

Jak i jakiego w Krakowie Ratusza nie zbudowano

Jak wiemy Kraków jest jednym z nielicznych miast gdzie nie ma Ratusza. W 1817 r. ówczesne władze stwierdziły, że: "Ponieważ część gmachu starym ratuszem zwanego oddawna na spichrze obrócona, ponieważ w stanie opustoszałym znajduje się: te więc spichrza mają być zburzonemi." Miał być zburzony tylko spichlerz, ale tak się zapędzili, że zrównali z ziemią wszystko oprócz wieży. Odtąd nie mamy Ratusza, tylko tzw. Magistrat.

Mało natomiast kto wie, że na początku XX w. były plany zbudowania nowego Ratusza. Dnia 16 lipca 1903 r. Rada Miasta uchwaliła, że nowy gmach zostanie wzniesiony na placu św. Ducha z pewnymi zastrzeżeniami: po pierwsze - fasada główna ma być zwrócona ku płacowi;  po drugie -  "aby ulica Szpitalna miała najmniej 17, ulica św. Marka najmniej 14, ulica św. Krzyża najmniej 10 metrów szerokości"; po trzecie - Ratusz ma być trzypiętrowy na wysokich suterenach.

Wybór stylu dowolny.  Koszta budowy, bez urządzenia, ogrzewania i oświetlenia nie mogły przekroczyć sumy 1 mln koron. Wnętrze miało obejmować: lokale dla reprezentacji gminnej, lokale dla prezydium miasta, biura Magistratu główne i pomocnicze, mieszkania dozorcy Ratusza, portiera i służby; dziedziniec lub dziedzińce dostępne z ulic przyległych.

Wybrane projekty:

ARCHITEKT SŁAWOMIR ODRZYWOLSKI W KRAKOWIE 
Projekt Odrzywolskiego zakładał, że Ratusz będzie główną dominantą na pl. św. Ducha, kościół św. Krzyża niejako na drugim planie, ale w całości widoczny z chodnika ulicy Szpitalnej :), "...dla wypoczynku i wytchnienia radnych o obok sali radnej będzie osobne foyer z terasą od placu teatralnego". Wszystko owiane będzie duchem Renesansu.
Projekt i usytuowanie Ratusza. Dodatkowo zdjęcie Państwowej Szkoły Przemysłowej przy al. Mickiewicza projektu S. Odrzywolskiego


ARCHITEKT ALFONS GRAVIER W PARYŻU
Według tego projektu główna fasada zajmuje środek placu św. Ducha, a część boczną tworzy oficynę. Kościół w niczym nie zawadza Ratuszowi. Po środku placu ma stać pomnik lub figura. "Ratusz będzie miał dwa wejścia: jedno główne pod wieżą,  drugie boczne z ulicy św. Krzyża. Sala posiedzeń będzie w formie amfiteatru. W górnej części tej sali z wchodem z drugiego piętra znajdują się galerie i loże dla widzów." (?).


Projekt i usytuowanie Ratusza. Dodatkowo zdjęcie Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie projekt A. Gravier

ARCHITEKCI TADEUSZ STRYJEŃSKI I FRANCISZEK MĄCZYŃSKI W KRAKOWIE.
 "Z powodu rozszerzenia się placu ku ulicy Szpitalnej, od tej ulicy umieszczono najszerszą część budynku. Spadek terenu ku ulicy św. Krzyża zużytkowano w ten sposób, iż sutereny nie zagłębiają się w teren, lecz stanową  pierwszą kondygnację ponad terenem. Wjazd od strony ul. św. Krzyża, wyjazd na ulicę św. Marka poprzez obydwa podwórza. "
Bajkowy Ratusz!!!

Projekt i usytuowanie Ratusza. Dodatkowo zdjęcie Domu po Globusem projekt T.Stryjeński i F. Mączyński

ARCHITEKT SYLWESTER PAJZDERSKI W CHARLOTTENBURGU.
Główne wejście jest z placu św. Ducha na narożniku ul. Szpitalnej. Jako materiał fasadowy dla głównych fasad, oraz dla wszystkich form architektonicznych — piaskowiec, przy ulicach bocznych — tynk, a na pokrycie dachów — czerwoną dachówkę.

Projekt i usytuowanie Ratusza. Dodatkowo zdjęcie Ratusza w Kaliszu projekt S.Pajzderski

ARCHITEKT WŁADYSŁAW EKIELSKI W KRAKOWIE.
"Ul. św. Krzyża, dziś nie ludna, po wybudowaniu ratusza drugą po ul. Szpitalnej będzie bardzo ważną arterią komunikacyjną, stanowić ona bowiem będzie najkrótsze połączenie tego punku miasta z ulicą Grodzką i Kazimierzem i odejmie znaczną część ruchu osobowego i wozowego przez już i tak dziś bardzo ruchliwą a nie dość szeroką ul. Szpitalną." (...)
"Klatka schodowa zewnętrza stanowi osobliwą ozdobę budynku, "ale nadto w czasie niezwykłych uroczystości stanowić będzie motyw wysoko dekoratywny i barwny; może kiedyś Rada miejska z Burmistrzem i Zastępcami swymi na czele idąc na ratusz krakowski widzianą tu i witaną będzie przez lud krakowski!!!"(...)
Budowa, która nie mogłaby być gdzie indziej jak w Krakowie postawiona!
Faktycznie, ni to Sukiennice ni to Collegium Maius...

Projekt i usytuowanie Ratusza. Dodatkowo zdjęcie Domu Sujskiego na pl. Wszystkich Świętych  projekt W. Ekielski.
ARCHITEKT WINCENTY DYLEWSKI W BERLINIE.
"Wejść ma budynek 4, t. j.: główne w pośrodku frontu, poboczne z ulicy Szpitalnej, tylne w pośrodku fasady przy ulicy św. Marka i w lewym skrzydle frontowym, prowadzące do pomieszczeń znajdujących się w  suterenach".
Dachy mają być odpowiednio do stylu wysokie, pokryte zwyczajną dachówką, wieża i wieżyczki pokryte miedzią.
U głównego wejścia umieszczone są dla ozdoby pod baldachimami 4 figury z kamienia, które mogłyby przedstawiać królów Kazimierza, Jagiełłę, Jadwigę i Zygmunta Starego. W pośrodku szczytu frontowego wykuty herb miasta Krakowa."


ZGADNIJCIE, KTÓRE DWA PROJEKTY ZAKUPIONO? 

Ratusza nie zbudowano, gdyż ciągle nie mogli dopasować projektu. Wydawał się być nie odpowiedni do Krakowa, skarżono się, że jest nazbyt kosmopolityczny, a sama realizacja bardziej pasowałaby do budynków municypalnych Nicei, czy Bukaresztu. Później wybuchła I wojna światowa, a jeszcze później na miejscu ratusza powstał pierwszy w Krakowie dworzec autobusowy...

Na podstawie miesięcznika "Architekt" numer 1-2 z 1904 r.