Harce Lajkonika 90 lat temu

27 cze 2014

Kochani czytelnicy, więcej biegam ostatnio po Krakowie i staram się zachwycać nim przyjezdnych, niż szukam ciekawostek i smaczków. Sezon przewodnicki w pełni i jeżeli ktoś chce się ze mną spotkać :), to najłatwiej zrobić to na drodze królewskiej. Na pewno nie przeoczycie, tak mocno gestykuluję, że niektórzy stojący z przodu obrywają :P i uciekają do tyłu. A wczoraj obrywali nie tylko ode mnie, ale i od Lajkonika też. Dziwna to tradycja, cóz przynajmniej mogłam wytłumaczyć wczorajszym grupom, że tu w Krakowie delikatne pobicie jest celebrowane i to jak! I nic się nie zmienia od wieków!

Harce Lajkonika w oktawę Bożego Ciała w 1924 roku.



"IKC" dzięki Małopolskiej Bibliotece Cyfrowej. Pisownia oryginalna. Zdjęcia z NAC, przypadkowe. Uprasza się o zlokalizowanie według budynków :)

"Niezwykła pogoda sprzyjała wczorajszemu tradycyjnemu obchodowi „Lajkonika".
Już na wstępie podkreślić należy porządek i ład, jaki panował na przestrzeni, którą przeciągał „groźny Tatar" wraz swe hordą. Skonsygnowana policya (aczkolwiek w małej ilości) w tym wypadku dała dowód swej sprawności. „Tatar" cośkolwiek zawodził, ale policzyć mu to należy na rachunek jego iście „tatarskiej fantazyi". Za wiele odwiedził w swym tryumfalnym pochodzie „szyneczków" w drodze ku miejscu przeznaczenia — wskutek czego łamał szyki. (To odwiedzanie szyneczków sprzeciwia się tradycyi).




Pierwszym zwykle jego postojem była firma „Nikiel" przy ul. Zwierzynieckiej, gdzie „najeźdźcę" „wstrzyknąwszy" sobie „żytniej'', dopiero nabierał fantazyi, poczem z całą brawurą walił na Kraków. Ale czasy się zmieniają...
Tłumy publiczności z wszelkich warstw społeczeństwa towarzyszyły tej zabawie; wszyscy obecni starali się zająć ochronne pozycye, jakby chodziło nie tylko o to, aby widzieć jak najlepiej, ale mieć zabezpieczoną zasłonę i drogę do odwrotu. Okna i balkony w ulicach, któremi przeciąga! „Tatarzyn" szczelnie zapełniły się publicznością.


ul. Kościuszki 27


Przed pałacem biskupim orszak zatrzymał się, któremu miejsce opróżniła policya. Chorąży zatoczył sztandarem duże koło — zagrzmiała orkiestra janczarska", a „Tatar" wokoło sztandaru harcował.
W środkowych oknach ukazało się czcigodne oblicze ks. biskupa Sapiehy. Tatar przy dźwiękach kapeli złożył trzykrotny ukłon dostojnikowi, a otrzymawszy „haracz", pognał dalej w kierunku ulicy Brackiej, torując sobie drogę swą „buławą".

ul. Zwierzyniecka 32/35, teraz "Bar pod Lajkonikiem" :) 

'W ulicy Brackiej panował niezwykły porządek — niewidziany dotychczas w Krakowie.
„Tatar" przedostawszy się z Brackiej na Rynek, zatrzymał się przed balkonem Muzeum Narodowego (od strony tejże ulicy), gdzie przy dźwiękach kapeli oddawał zebranej na balkonie publiczności ukłony.  Iż „tatar   jest uprzywilejowaną osobą w Krakowie wnioskować można z tych obfitych datków, jakie się sypały z okien i balkonów.
Następnie w tryumfie dotarł, zatrzymując się przed każdym balkonem, do Krzysztoforów, skąd „wdepnąwszy" do Hawełki, wrócił o zmierzchu z całą gromadą Satelitów do restauiacyi Henzlowej na Zwierzyńcu, gdzie czekała go wieczerza z sutym napitkiem.



Wczorajszemu obchodowi „Konika zwierzynieckiego" towarzyszyli pierwszy raz od niepamiętnych czasów dyr. archiwum miejskiego A. Chmiel, archiw. Strojek i prof. Muzeum przemysłowego znany etnograf K. Witkiewicz.
Przyjęciem świty "Lajkonika" w restauracyi Nikla przy ul. Zwierzyneckiej zajął się znany ze swej ofiarności obywatel p. Onufry Fiut.
Nad porządkiem z ramienia policyi czuwali kom. Dr. Kobiela i kom. Poleski. Przy sposobności zaznaczyć należy, że tylko dzięki jakimś nadzwyczajnym okolicznościom przejeżdżające gęsto, jakby na przekór, ul. Zwierzyniecką wozy tramwajowe nie spowodowały tragicznego wypadku."

A teraz po kolei:
 - restauracja Nikla mieściła się przy Zwierzynieckiej 29 - "Niklowa Anna, dawniej Stanisław Nikiel, handel delikatesów, win. wódek i likierów, oraz pokoje do śniadań". Co się stało z nimi później ... nie wiem, przydałaby się monografia ulicy Zwierzynieckiej (zna ktoś coś takiego? ;)). Ciut później w skorowidzach miasta Krakowa znajduje się Teofil Nikiel, też ma restaurację na Zwierzynieckiej 32.
- restauracja  Eugenii Henzlowej znajdowała się na ul. Włóczków 2 , teraz tam znajduje się Rossman...
- Hawełka wiadomo, klasyk, jakoś napiszę o nim więcej.
- Adama Chmiela uwielbiam, polecam jego monografię o domach krakowskich, a także bardzo dużo pisał o średniowieczu.
- Ludwik Strojek współorganizował w 1936 r. pierwsze Dni Krakowa, przyczynił się do zorganizowania pierwszego konkursu szopek krakowskich w 1937 r. wraz z Kazimierzem Witkiewiczem.
- Onufry Fiut, o śpiewnym nazwisku, które wymawiać trzeba było przeciągając literę "i", był ... zobaczcie sami :).


Wraz z Lajkonikiem musieli tworzyć niezły danse macabre. Ciekawe też, czy Jan nie był przypadkiem jego rodziną i tu znowu wracamy na Zwierzyniecką  ...
- Stanisław Kobiela - dyrektor komisarz Policyi mieszkał przy ul. Siennej 9 i jedynie komisarz Poleski pozostaje tajemniczą osobą.

Poniedziałkowy przegląd prasy

5 maj 2014

Póki co z Tarnowskimi mi nie po drodze, a żeby nie było znowu przerwy rocznej - post o codzienności krakowskiej z dnia 5 maja 1903 r. 


" Czas" i "Kuryer Krakowski" - pisownia oryginalna




Dorożki i pogrzeby Dziwny panuje nieporządek w naszym kochanym Krakówku. Nie dosyć że idąc ulicą, chodnikiem, można być poszturkiwanym przez przechodniów, ponieważ nikt nie trzyma się strony prawej, ale nadto, podczas pogrzebowych orszaków, dorożki, powozy prywatne i wozy nie zatrzymują się wcale. Jest to nadużycie, mogące sprowadzić wielkie nieszczęście przy zbieganiu się koni, zwłaszcza  gdy panuje zbyt silny wiatr i rozwiane chorągwie łatwo przerazić mogą konie. Zwykle w miastach zagranicznych, a nawet w Rosyi, policya przed nadejściem pogrzebu oczyszcza ulice lub też nakazuje dorożkom i powozom zatrzymać się w miejscu dopóki nie przejdzie orszak pogrzebowy.

Rzeźnia w tramwaju elektrycznym. Myślałby ktoś może, że to nieprawdopodobne, a jednak.. wóz  tramwajowy letni (Nr. *24) zbryzgany krwią najlepszem będzie świadectwem. Fakt, który się wydarzył  przekonywa nas, że służba tramwajowa lekceważy sobie wprost bezpieczeństwo i życie pasażerów. Około godziny 5 popołudniu wóz nr. 2 haczony z wozem 24, zajeżdżając na stacyę w Rynku, wykoleił się z powodu niezakręcenia hamulca, i uderzył o słup przed poczekalnią tak silnie, że wszyscy niemal wewnątrz odnieśli mniejsze lub większe obrażenia. Głównie ucierpiała jakaś pani stojąca na przodzie, która tak silnie uderzyła głową o słup, że w jednej chwili upadła i krew strugą puściła się nosem i ustami. Sprawę chciano zatuszować, ale się nie udało. Wóz pokrwawiony dalej... robił dobre interesa.

Romantyczna para. Kraków rozamorował się z nadejściem wiosny. W tak krótkim czasie mamy do zanotowania drugie już wykradzenie panny. Niejaki Bronisław Simitek zyskał serce Maryi Batko i wraz z pieniędzmi, które miała złożone w kasie oszczędności, uwiódł ją z sobą w niewiadomym kierunku.

Z Towarzystwa ratunkowego. W dniu wczorajszy wezwano pogotowie ratunkowe do domu przy ulicy św. Tomasza, gdzie matka przy siekaniu mięsa, odcięła dziecku przez nieuwagę dwa palce.

Pożar. Wczoraj o godzinie 12-tej w południe wybuchł groźny nader pożar w składzie farb, pokostów oraz palnych materyałów Kreislera, przy ul. Grodzkiej 33. Powodem pożaru była eksplozya benzyny, spowodowana skutkiem nieostrożności sprzedającego. W jednej chwili stanął cały sklep w płomieniach. Kłęby dymy poczęły się wydobywać na ulicę — spłonął szyld a okna wszystkie na pierwszem piętrze popękały. Zanim straż przybyła, cała zawartość składu spłonęła doszczętnie. Niebezpieczeństwo stało się groźnem — gdyż tuż przy składzie znajdowały się zbiorniki z benzyną i z naftą — szczęściem że przybyłej straży udało się ogień po godzinnej akcyi zlokalizować. Resztki szuflad, świec, szczotek i innych przeróżnych nawpół spalonych towarów zmieszanych z błotem wyrzucono na ulicę i zmieciono w jedną bezkształtną masę.
Szkoda wynosi przeszło 10 000 koron. Zaznaczyć wypada przytomności umysłu oficyała policyi p.Horaka, który z własnem narażaniem się zdołał zanim straż przybyła odsunąć wielki zbiornik naftowy, a tem samem uratować i za tą może kamienicę od niebezpieczeństwa.

Z Muzeum Narodowego. Anders Zorn, znakomity malarz szwedzki, który w kwietniu zwiedzał muzea i zabytki Krakowa, ofiarował do zbiorów Muzeum Narodowego dwie piękne akwaforty własnej roboty. Jedna z nich przedstawia portret młodej damy, druga grupę dziewcząt przy stole. P. Zorn obydwie akwaforty opatrzył własnoręcznym podpisem i dedykacyą dla Muzeum Narodowego. Muzeum otrzymało także od p. Wiktora Wittyga wielki zbiór oryginalnych pieczęci miast polskich i zbiór monet średniowiecznych, uzupełniających kolekcję p. Emeryka hr. Hutten Czapskiego. Frekwencya wzrasta z każdym dniem; coraz częściej widzi się cudzoziemców, oglądających zbiory z zajęciem.


Ogłoszenia!






Dobrego początku tygodnia!!!!

Przyszłe Błonia

22 kwi 2014

Witam powielkanocnie  i z lekka sennie, do Tarnowskich jeszcze wrócimy, a dziś...
W ramach podtrzymania tętna bloga postanowiłam, że w dni zmęczone i mało twórcze będziemy wykorzystywać wehikuł czasu i przenosić się w czasie ze szczyptą historii alternatywnej.
Przestawiamy licznik na 23 maja 1914 roku.
.
.
.
.
"Głośna sprawa regulacji wylotu ul. Wolskiej i urządzenia w przyszłości Błoń, tego tak lubianego, a pięknego miejsca przechadzki  w Krakowie - doszła wreszcie do rozstrzygnięcia i rozpisany przez gminę konkurs przyniósł w płonie kilka projektów z których trzy przyjął i nagrodził sąd konkursowy. Hałasu narobiła wiadomość, że gmina projektuje w przyszłości parcelacyę Błoń, a początkowo pocięcie ich licznymi drogami, tak, że kiedyś śliczny kobierzec darniowy zniknąłby na zawsze. Obecnie te alarmy uspokoiły się, bo jak wiadomo, żaden z projektów nie proponuje parcelacyi, a owszem połączenie Błoń w harmonijną całość ogrodową z Parkiem Jordana i aleją Trzech wieszczów.


Według oceny sądu konkursowego nagrodę pierwszą w kwocie 4000 kor. otrzymało Tow. budowlane w Krakowie (jako autorowie projektu podpisani pp. Kramarski, Meus i S.Meyer). Nadto uchwalono zakupić trzy dalsze projekty: 1 architekta T. Niedzielskiego z Krakowa pod godłem "Błonia"; 2 architekta Józefa Czajkowskiego pod godłem "Cracovia"; i 3 pracę pod godłem "Nygi", nazwisko autora nieznane, gdyż w kopercie naleziono także wymienione tylko godło.
Jak się następnie okazało, twórcami ostatniego są arch. p. Mączyński i inż. Tad Niedzielski. Za godło swojego projektu dali "Nygi", t .j imię znanego psa poety p. L. Biedera, który do projektu dodał dowcipnie wierszowane "wyjaśnienie techniczne", opisujące główne jego zarysy:

 Środkiem Błoń kwietnych - każdy chętnie przyzna
Winien wytyczon plac być półkolisty,
By tam się na nim tężyła Ojczyzna
W igrzyskach, w sporcie - nie  tęsknicy mglistej...
Zaś w zakończeniu niech tam Dom Ludowy
Wraz z trybunami stanie - Narodowy

Po obu stronach niech będą pływalnie
Jedna dla wojska, druga dla cywila
Rudawa wodą zasili je walnie.
A kiedy zima śnieg nam porozpyla
I na lekarstwo nie znajdziesz już trawki
Będzie to miejscem krakowskiej ślizgawki.
Wejścia ku Błoniom dwie sadzawki strzegą,
Które otacza drze zielonych wieniec.
Tam nieraz ujrzysz, Kochany Kolego,
Jak miłość pannie wyznaje młodzieniec.
A za sadzawką da drzewa młodych rzędy
Każą, by domy piękne były wszędy.

Pomyślne to zakończenie sprawy uspokoiło zaprzysięgłych i przygodnych estetów, a Błonia krakowskie w przyszłości czeka przerodzenie się na wspaniały park celowo urządzony. W jednym tylko wypadku mieli rację malkontenci, t.j że zabudowująca się Aleja Trzech wieszczów zasłoni swemi gmachami widok z Błoń na Wawel, jak to się dzieje, a jak podaje jedna z naszych ilustracyj."


(Nowości Ilustrowane nr 21, 1914 r., pisownia oryginalna) 
.
.
.
.

Rzeczywistość alternatywna:
Błonie najdroższą dzielnicą Krakowa! Wiosną 1914 r. ustalono rozbudowę Błoń zgodnie z projektem Towarzystwa Budowlanego w Krakowie i rozpoczęły się prace, które zostały zatrzymane wraz ze zbliżającym się frontem I wojny światowej.





Po odzyskaniu niepodległości rozbudowa była kontynuowana. W 1922 roku, pośrodku, staje pierwszy w Polsce pomnik Józefa Piłsudskiego i Czynu Niepodległościowego (zachęcam do zapoznania się z tym projektem), a najwyższym i najbardziej podświetlanym budynkiem jest dom Piłsudskiego - pierwszy drapacz chmur Krakowa, poza tym okolica przypomina zabudowania paryskie.
Wraz z okupacją niemiecką dzielnica ta staje się "Nur für Deutsche"  - pomnik Piłsudskiego w 1940 r. zostaje zburzony, a 20 kwietnia 1941 r. w dzień urodzin Hitlera na jego miejscu staje jeden z największych pomników Führera w Europie. Pomnik ten zniszczony pod koniec stycznia 1945. W setną rocznicę urodzin Włodzimierza Lenina na tym samym miejscu staje pomnik dłuta Mariana Koniecznego, ważący 12 ton. (Mniejsza, acz wierna kopia tego samego pomnika zostaje ustawiona w Nowej Hucie.) 17 kwietnia 1979 r. zostały podłożone ładunki wybuchowe u stóp pomnika, siła eksplozji była tak wielka, że zniszczyła nie tylko sam pomnik, ale i obie fontanny, które nigdy nie zostały odbudowane.
Poza tym Błonia są miejscem cichym i spokojnym, nie odbywają się tu żadne koncerty, pielgrzymki, studenckie pikniki itd, ze względu na gęstą zabudowę. W połowie lat 70-tych powstaje linia tramwajowa do Cichego Kącika, a pod koniec lat 90-tych, decyzją ówczesnych władz krakowskich, na miejscu  zniszczonych fontann i pomnika zostaje zbudowana pierwsza wielka galeria handlowa.
I to by było na tyle.
Zapraszam na spacer po Błoniach!!! ;)

Pałac Tarnowskich - część 1

16 kwi 2014

Coś ostatnio spać mi nie dają niszczejące historyczne miejsca Krakowa. Ostatnio Kossakówka była w tle opowiastek samochodowych, dziś pałac Tarnowskich przy ul. Szlak.

mhf.krakow.pl
Krótki ekskurs w jego historię:
Ten pałacyk to historyczna posiadłość wybudowana przez Montelupich w XVI wieku. Niemalże przez cały wiek kierowali oni pocztą polską, a tutaj, na terenie jurydyki Szlak posiadali folwark gdzie trzymali konie dla potrzeb pocztowych.
W pierwszej połowie XVII w. Karol Montelupi sprzedaje dwór jezuitom i wtedy też przezwano go kostnicą królewską. Ciała polskich królów, którzy zmarli z dala od stolicy, zgodnie ze zwyczajem przez jedną noc spoczywały we dworze zanim zostały wniesione w obręb murów miejskich i pochowane. W taki sposób "gościł" tu Zygmunt III Waza, czy jego syn Władysław IV.
Później mamy rozbiory i kasatę zakonu jezuitów, pałac przeszedł w ręce miasta. W okresie Wolnego Miasta właścicielami są Rzewuscy. To od nich hr. Branicki kupuje majątek w 1869 r. i pięć lat później daruje go w prezencie swojej córce Róży, która zostaje poślubiona Stanisławowi Tarnowskiemu . W 1879 r. pałac przebudowano zgodnie z projektem Antoniego Łuszczkiewicza i odtąd stał się znaną siedzibą Tarnowskich.
I przy nich się zatrzymamy, (chociaż publiczność pewnie woła - a dalej? a siedziba Radio Kraków i palenie papierosów siedząc w zielonym amfiteatrze?, otóż niestety, nie wchodzi ta historia w ramki historyczne, które mnie ciekawią, sorry :)).

mhf.krakow.pl
Lato 1914 zaczęło się niespokojnie, zamach w Sarajewie i wszystkie wynikające z tego konsekwencje. 8 lipca w kościele Mariackim, przed ołtarzem Wita Stwosza odbył się ślub Hieronima Tarnowskiego z Wandą z Zamoyskich. Przyjęcie odbyło się w Pałacu pod Baranami, noc poślubną spędzili już w pałacu na Szlaku. Nie była ona udana, Hieronim wybiegł z komnaty małżeńskiej "szlochając, chwycił za pistolet wycelował sobie w pierś i strzelił. Pocisk trafił w pierś po lewej stronie, ale ominął serce." Przyczyny tego desperackiego aktu nie są znane, wokół wypadku zapanowała zmowa milczenia by uniknąć skandalu. Możliwe przyczyną był uszczerbek na męskim honorze, brak doświadczenia w sypialni, zbytnia oziębłość żony? Pewnie już nigdy się nie dowiemy. Tak czy inaczej, noc ta zaważyła na losach jak rodziny, tak i pałacu przy ul. Szlak.

Samochody w dawnym Krakowie - część 2

31 mar 2014


Na początku odsyłam do części pierwszej, która ...hmm....  pojawiła się tutaj rok temu. I w ramach myślenia - lepiej później niż wcale - wracamy do opowiastek zmotoryzowanych.
Magdalena Samozwaniec, której książka "Maria i Magdalena" jest kopalnią wiedzy, jeżeli chodzi o obyczajowość Krakowa początku XX wieku, wspomina, że poczciwe koniki na Kossakówce zmarły śmiercią naturalną i zostały zastąpione przez automobile różnych marek.

Na początek był to samochód  niemieckiej marki Mercedes-Benz:
"Okropny, wielki bladożółty wóz firmy ,,Benz”, który trzeba było kręcić ręczną korbą, aby zapalił, i którego motor po obiecującym „teuf, teuf, teuf!” gasł i przez dłuższą chwilę nie chciał iść..."

Ciekawi Was jak wyglądał? Podejrzewam, że mniej więcej to był model - Mercedes-Knight 16-45 PS Tourenwagen, z początku lat 20-tych. Nawet kolor w miarę się zgadza :)  korba  też jest. Nie wiem, czy wiecie, ale bagażnik w takich samochodach był doczepiany w postaci wielkiej walizki-skrzyni z tyłu, oczywiście także z odpowiednim logiem.



Chociaż bardziej mi do Kossaków pasuje ten o to model - 24-100-140 PS Roadster.  Zwłaszcza kolor - strzał w dziesiątkę, tylko gdzie korba i czemuż w takim razie "okropny"? Jest wspaniały! Już widzę siebie za kółkiem w wielkim bordowym kapeluszu i długich rękawiczkach :P.


Pewnego razu Wojciech Kossak przyjechał z Paryża wozem  angielskiej marki „Austin” wraz z: "(...) szoferem Francuzem, eleganckim młodzieńcem w skórzanej kurcie, który nie wyobrażał sobie, aby można było jadać nie z państwem, ale w kuchni ze służbą, jak polski szofer, Jan Mazanek. Tym więc pięknym ciemnozielonym wozem (który dzisiaj wydałby się co najmniej mamutem) jeździła rodzina Kossaków na Bielany, do Ojcowa i na niedzielę do Zakopanego." 

Może był to model Austin Twelve dla szóstki pasażerów produkowany od 1922 roku?


Lub późniejsza wersja tego samego modelu, lekko zmodyfikowana:


A że Krakusi wozili się wszędzie autami już wtedy, udowadnia Muzeum Fotografii w Krakowie. Są to zdjęcia z ich zbiorów.



 Jestem prawie pewna co do modelu Austina, tylko że musiał by to być kabriolet.
Gdy Wojciech Kossak nauczył się sam prowadzić wóz, maszyna cały czas była o krok od katastrofy, a kilka razy nawet znalazła się w rowie.
"Zdarzało się to najczęściej wówczas, kiedy koło kierowcy siedziała jakaś piękna, młoda dama. Gdy wiatr podnosił jej sukienkę i odsłaniał kolana, Wojtek zapominał o tym, że siedzi przy kierownicy, zerkał ochoczo na nóżki i... kraksa gotowa."
Zielonym Austinem woził Kossak nie tylko urocze damy, ale również i chcących się strzelać mężczyzn. Jazdy te odbywały się o świcie i kierowane były na Bielany, gdzie na polanie koło klasztoru ojców Kamedułów zwykle odbywały się pojedynki.

Szukając coś o motoryzacji w Krakowie, znalazłam ciekawą informację o tym, że na ziemiach zaboru austriackiego obowiązywał ruch lewostronny, czyli jak teraz w Wielkiej Brytanii, a już w rosyjskim i pruskim był prawostronny. Ileż to nerwów i ciągłej koordynacji musiał kosztować przejazd na trasie Warszawa-Kraków.
Ja nie dałabym radę, piszczę na rowerze przy ruchliwej drodze i jak to kobieta, ciągle mylę kierunki. Myślę, że dla mnie taka jazda szybko skończyła by się podobnie jak u Kossaka.

Swoją drogą, jak już jesteśmy przy nich. Czy ktoś wie co się dzieje z Kossakówką? Słyszałam różne ploty, że niby komin już się zawalił i ściany w środku i że nikt już tam nie mieszka, więc w sumie miasto mogłoby się nią zaopiekować. Ktoś zna prawdę?
Blog contents © Dawny Kraków 2010. Blogger Theme by Nymphont.