Kobietą jestem i nic co kobiece nie jest mi obce - "Włóczka w kole"

1 lis 2014

Zapewne garstka moich czytelników wie, że swoje podboje internetowe zaczynałam od założenia forum rękodzielniczego - "Craftladies". Litewska i polska wersja forum działały prężnie. Zgromadziły się tam ciekawe osoby, które udzielały pomocnych rad i stały się prawie jedną wielką rodziną. Lecz... jako, że administrator okazał się ze mnie słaby, najpierw wypaliłam się ja, później Litwinki, a na koniec spaliły się twarde dyski, czyli serwer na którym był postawiony forum polskojęzyczny. Od grudnia zeszłego roku czuję, że straciłam jakąś część siebie... 6 lat byle jakiej, ale jednak pracy, runęło w niepamięć, w niepojętą ilość mini plików, których żaden przyzwoity zakład trudniący się odzyskiwaniem danych nie był w stanie złożyć z powrotem.
Administratorem byłam słabym, a "craft-lady" okazałam się być jeszcze gorszą - oprócz paru ściegów szydełkiem i kłuciem, od czasu do czasu dla wyładowania złości, igłą do filcowania, nie umiem nic. Natomiast zachwycam się wszystkim! Zwłaszcza przedwojenną umiejętnością robienia takich cudeniek jak ta poniżej. I to na drutach!  Już sam opis jest balsamem dla moich uszu:

"Żakiecik trzyćwierciowy i czapeczka  - wytworny, ciepły i lekki komplet  zimowy wykonany z włóczki Angora "Marokko", marki "Trójkąt w Kołe"

Dla spragnionych ciepła i vintage podaję przepis na wykonanie - z czasopisma "Moja przyjaciółka" 1937 r.


Oko nacieszyłam, znowu pomarzyłam o tym, że to ja z osią talią i fikuśną czapeczką, ale co wspólnego to ma z dawnym Krakowem? Otóż włóczka, którą poleca czasopismo, była bardzo popularna także w mieście Kraka, gdyż produkowano ją niedaleko - w Białej Krakowskiej koło Bielska :). 


A największym powodzeniem cieszył się sklep przy ul. Szewskiej 20. Szkoda, że wtedy Polska nie miała swojego Sergieja Prokudina-Gorskiego i zdjęcia  są czarno białe. Inaczej moglibyśmy zrobić seans koloroterapii. Proszę wyjrzeć za okno - piękny widok na przeciwległy budynek - Szewską 23. Zero reklam, czyściutko, pachnie ciastkami, gdyż znajdowała się tam "Cukiernia Teodora Hausnera" lub sklep o niewiadomym asortymencie "Mimoza". Teraz budynek Szewskiej 23 jest jednym z najbardziej zaniedbanych, z przerażającą ilością szyldów reklamowych. A w byłej pasmanterii "Trójkąt w kole, wełna to gwarancja pełna" od niedawna króluje "Pijalnia wódki i piwa".



Ponoć w ręcznie dzierganych swetrach z tej włóczki chodził sam prezydent Mościcki i oczywiście Jan Kiepura. Nie wiem, co się stało po wojnie z przędzalnią w Białej. Przypuszczam, że jak większość zakładów przeszła pod zarząd państwa, lecz nazwa samej włoczki się nie zmieniła. Pod koniec lat 90-tych nie wytrzymała chińskiej konkurencji i jak większość Bielsko-Białych fabryk została zamknięta? A może się mylę i ktoś zna prawdę?

Niestety teraz ze świeczką w sklepach trzeba szukać swetra, kardiganu czy nawet czapki i szalika, które nie byłyby 100 % akrylem. I chciało by się powtórzyć za Stanisławem Mrożkiem:

"Bo ja wolę trójkąt w kole
Jest to wełna pełna zalet
Inne wełny ja pier... !"

Ciepłego dnia życzę!


Harce Lajkonika 90 lat temu

27 cze 2014

Kochani czytelnicy, więcej biegam ostatnio po Krakowie i staram się zachwycać nim przyjezdnych, niż szukam ciekawostek i smaczków. Sezon przewodnicki w pełni i jeżeli ktoś chce się ze mną spotkać :), to najłatwiej zrobić to na drodze królewskiej. Na pewno nie przeoczycie, tak mocno gestykuluję, że niektórzy stojący z przodu obrywają :P i uciekają do tyłu. A wczoraj obrywali nie tylko ode mnie, ale i od Lajkonika też. Dziwna to tradycja, cóz przynajmniej mogłam wytłumaczyć wczorajszym grupom, że tu w Krakowie delikatne pobicie jest celebrowane i to jak! I nic się nie zmienia od wieków!

Harce Lajkonika w oktawę Bożego Ciała w 1924 roku.



"IKC" dzięki Małopolskiej Bibliotece Cyfrowej. Pisownia oryginalna. Zdjęcia z NAC, przypadkowe. Uprasza się o zlokalizowanie według budynków :)

"Niezwykła pogoda sprzyjała wczorajszemu tradycyjnemu obchodowi „Lajkonika".
Już na wstępie podkreślić należy porządek i ład, jaki panował na przestrzeni, którą przeciągał „groźny Tatar" wraz swe hordą. Skonsygnowana policya (aczkolwiek w małej ilości) w tym wypadku dała dowód swej sprawności. „Tatar" cośkolwiek zawodził, ale policzyć mu to należy na rachunek jego iście „tatarskiej fantazyi". Za wiele odwiedził w swym tryumfalnym pochodzie „szyneczków" w drodze ku miejscu przeznaczenia — wskutek czego łamał szyki. (To odwiedzanie szyneczków sprzeciwia się tradycyi).




Pierwszym zwykle jego postojem była firma „Nikiel" przy ul. Zwierzynieckiej, gdzie „najeźdźcę" „wstrzyknąwszy" sobie „żytniej'', dopiero nabierał fantazyi, poczem z całą brawurą walił na Kraków. Ale czasy się zmieniają...
Tłumy publiczności z wszelkich warstw społeczeństwa towarzyszyły tej zabawie; wszyscy obecni starali się zająć ochronne pozycye, jakby chodziło nie tylko o to, aby widzieć jak najlepiej, ale mieć zabezpieczoną zasłonę i drogę do odwrotu. Okna i balkony w ulicach, któremi przeciąga! „Tatarzyn" szczelnie zapełniły się publicznością.


ul. Kościuszki 27


Przed pałacem biskupim orszak zatrzymał się, któremu miejsce opróżniła policya. Chorąży zatoczył sztandarem duże koło — zagrzmiała orkiestra janczarska", a „Tatar" wokoło sztandaru harcował.
W środkowych oknach ukazało się czcigodne oblicze ks. biskupa Sapiehy. Tatar przy dźwiękach kapeli złożył trzykrotny ukłon dostojnikowi, a otrzymawszy „haracz", pognał dalej w kierunku ulicy Brackiej, torując sobie drogę swą „buławą".

ul. Zwierzyniecka 32/35, teraz "Bar pod Lajkonikiem" :) 

'W ulicy Brackiej panował niezwykły porządek — niewidziany dotychczas w Krakowie.
„Tatar" przedostawszy się z Brackiej na Rynek, zatrzymał się przed balkonem Muzeum Narodowego (od strony tejże ulicy), gdzie przy dźwiękach kapeli oddawał zebranej na balkonie publiczności ukłony.  Iż „tatar   jest uprzywilejowaną osobą w Krakowie wnioskować można z tych obfitych datków, jakie się sypały z okien i balkonów.
Następnie w tryumfie dotarł, zatrzymując się przed każdym balkonem, do Krzysztoforów, skąd „wdepnąwszy" do Hawełki, wrócił o zmierzchu z całą gromadą Satelitów do restauiacyi Henzlowej na Zwierzyńcu, gdzie czekała go wieczerza z sutym napitkiem.



Wczorajszemu obchodowi „Konika zwierzynieckiego" towarzyszyli pierwszy raz od niepamiętnych czasów dyr. archiwum miejskiego A. Chmiel, archiw. Strojek i prof. Muzeum przemysłowego znany etnograf K. Witkiewicz.
Przyjęciem świty "Lajkonika" w restauracyi Nikla przy ul. Zwierzyneckiej zajął się znany ze swej ofiarności obywatel p. Onufry Fiut.
Nad porządkiem z ramienia policyi czuwali kom. Dr. Kobiela i kom. Poleski. Przy sposobności zaznaczyć należy, że tylko dzięki jakimś nadzwyczajnym okolicznościom przejeżdżające gęsto, jakby na przekór, ul. Zwierzyniecką wozy tramwajowe nie spowodowały tragicznego wypadku."

A teraz po kolei:
 - restauracja Nikla mieściła się przy Zwierzynieckiej 29 - "Niklowa Anna, dawniej Stanisław Nikiel, handel delikatesów, win. wódek i likierów, oraz pokoje do śniadań". Co się stało z nimi później ... nie wiem, przydałaby się monografia ulicy Zwierzynieckiej (zna ktoś coś takiego? ;)). Ciut później w skorowidzach miasta Krakowa znajduje się Teofil Nikiel, też ma restaurację na Zwierzynieckiej 32.
- restauracja  Eugenii Henzlowej znajdowała się na ul. Włóczków 2 , teraz tam znajduje się Rossman...
- Hawełka wiadomo, klasyk, jakoś napiszę o nim więcej.
- Adama Chmiela uwielbiam, polecam jego monografię o domach krakowskich, a także bardzo dużo pisał o średniowieczu.
- Ludwik Strojek współorganizował w 1936 r. pierwsze Dni Krakowa, przyczynił się do zorganizowania pierwszego konkursu szopek krakowskich w 1937 r. wraz z Kazimierzem Witkiewiczem.
- Onufry Fiut, o śpiewnym nazwisku, które wymawiać trzeba było przeciągając literę "i", był ... zobaczcie sami :).


Wraz z Lajkonikiem musieli tworzyć niezły danse macabre. Ciekawe też, czy Jan nie był przypadkiem jego rodziną i tu znowu wracamy na Zwierzyniecką  ...
- Stanisław Kobiela - dyrektor komisarz Policyi mieszkał przy ul. Siennej 9 i jedynie komisarz Poleski pozostaje tajemniczą osobą.

Poniedziałkowy przegląd prasy

5 maj 2014

Póki co z Tarnowskimi mi nie po drodze, a żeby nie było znowu przerwy rocznej - post o codzienności krakowskiej z dnia 5 maja 1903 r. 


" Czas" i "Kuryer Krakowski" - pisownia oryginalna




Dorożki i pogrzeby Dziwny panuje nieporządek w naszym kochanym Krakówku. Nie dosyć że idąc ulicą, chodnikiem, można być poszturkiwanym przez przechodniów, ponieważ nikt nie trzyma się strony prawej, ale nadto, podczas pogrzebowych orszaków, dorożki, powozy prywatne i wozy nie zatrzymują się wcale. Jest to nadużycie, mogące sprowadzić wielkie nieszczęście przy zbieganiu się koni, zwłaszcza  gdy panuje zbyt silny wiatr i rozwiane chorągwie łatwo przerazić mogą konie. Zwykle w miastach zagranicznych, a nawet w Rosyi, policya przed nadejściem pogrzebu oczyszcza ulice lub też nakazuje dorożkom i powozom zatrzymać się w miejscu dopóki nie przejdzie orszak pogrzebowy.

Rzeźnia w tramwaju elektrycznym. Myślałby ktoś może, że to nieprawdopodobne, a jednak.. wóz  tramwajowy letni (Nr. *24) zbryzgany krwią najlepszem będzie świadectwem. Fakt, który się wydarzył  przekonywa nas, że służba tramwajowa lekceważy sobie wprost bezpieczeństwo i życie pasażerów. Około godziny 5 popołudniu wóz nr. 2 haczony z wozem 24, zajeżdżając na stacyę w Rynku, wykoleił się z powodu niezakręcenia hamulca, i uderzył o słup przed poczekalnią tak silnie, że wszyscy niemal wewnątrz odnieśli mniejsze lub większe obrażenia. Głównie ucierpiała jakaś pani stojąca na przodzie, która tak silnie uderzyła głową o słup, że w jednej chwili upadła i krew strugą puściła się nosem i ustami. Sprawę chciano zatuszować, ale się nie udało. Wóz pokrwawiony dalej... robił dobre interesa.

Romantyczna para. Kraków rozamorował się z nadejściem wiosny. W tak krótkim czasie mamy do zanotowania drugie już wykradzenie panny. Niejaki Bronisław Simitek zyskał serce Maryi Batko i wraz z pieniędzmi, które miała złożone w kasie oszczędności, uwiódł ją z sobą w niewiadomym kierunku.

Z Towarzystwa ratunkowego. W dniu wczorajszy wezwano pogotowie ratunkowe do domu przy ulicy św. Tomasza, gdzie matka przy siekaniu mięsa, odcięła dziecku przez nieuwagę dwa palce.

Pożar. Wczoraj o godzinie 12-tej w południe wybuchł groźny nader pożar w składzie farb, pokostów oraz palnych materyałów Kreislera, przy ul. Grodzkiej 33. Powodem pożaru była eksplozya benzyny, spowodowana skutkiem nieostrożności sprzedającego. W jednej chwili stanął cały sklep w płomieniach. Kłęby dymy poczęły się wydobywać na ulicę — spłonął szyld a okna wszystkie na pierwszem piętrze popękały. Zanim straż przybyła, cała zawartość składu spłonęła doszczętnie. Niebezpieczeństwo stało się groźnem — gdyż tuż przy składzie znajdowały się zbiorniki z benzyną i z naftą — szczęściem że przybyłej straży udało się ogień po godzinnej akcyi zlokalizować. Resztki szuflad, świec, szczotek i innych przeróżnych nawpół spalonych towarów zmieszanych z błotem wyrzucono na ulicę i zmieciono w jedną bezkształtną masę.
Szkoda wynosi przeszło 10 000 koron. Zaznaczyć wypada przytomności umysłu oficyała policyi p.Horaka, który z własnem narażaniem się zdołał zanim straż przybyła odsunąć wielki zbiornik naftowy, a tem samem uratować i za tą może kamienicę od niebezpieczeństwa.

Z Muzeum Narodowego. Anders Zorn, znakomity malarz szwedzki, który w kwietniu zwiedzał muzea i zabytki Krakowa, ofiarował do zbiorów Muzeum Narodowego dwie piękne akwaforty własnej roboty. Jedna z nich przedstawia portret młodej damy, druga grupę dziewcząt przy stole. P. Zorn obydwie akwaforty opatrzył własnoręcznym podpisem i dedykacyą dla Muzeum Narodowego. Muzeum otrzymało także od p. Wiktora Wittyga wielki zbiór oryginalnych pieczęci miast polskich i zbiór monet średniowiecznych, uzupełniających kolekcję p. Emeryka hr. Hutten Czapskiego. Frekwencya wzrasta z każdym dniem; coraz częściej widzi się cudzoziemców, oglądających zbiory z zajęciem.


Ogłoszenia!






Dobrego początku tygodnia!!!!

Przyszłe Błonia

22 kwi 2014

Witam powielkanocnie  i z lekka sennie, do Tarnowskich jeszcze wrócimy, a dziś...
W ramach podtrzymania tętna bloga postanowiłam, że w dni zmęczone i mało twórcze będziemy wykorzystywać wehikuł czasu i przenosić się w czasie ze szczyptą historii alternatywnej.
Przestawiamy licznik na 23 maja 1914 roku.
.
.
.
.
"Głośna sprawa regulacji wylotu ul. Wolskiej i urządzenia w przyszłości Błoń, tego tak lubianego, a pięknego miejsca przechadzki  w Krakowie - doszła wreszcie do rozstrzygnięcia i rozpisany przez gminę konkurs przyniósł w płonie kilka projektów z których trzy przyjął i nagrodził sąd konkursowy. Hałasu narobiła wiadomość, że gmina projektuje w przyszłości parcelacyę Błoń, a początkowo pocięcie ich licznymi drogami, tak, że kiedyś śliczny kobierzec darniowy zniknąłby na zawsze. Obecnie te alarmy uspokoiły się, bo jak wiadomo, żaden z projektów nie proponuje parcelacyi, a owszem połączenie Błoń w harmonijną całość ogrodową z Parkiem Jordana i aleją Trzech wieszczów.


Według oceny sądu konkursowego nagrodę pierwszą w kwocie 4000 kor. otrzymało Tow. budowlane w Krakowie (jako autorowie projektu podpisani pp. Kramarski, Meus i S.Meyer). Nadto uchwalono zakupić trzy dalsze projekty: 1 architekta T. Niedzielskiego z Krakowa pod godłem "Błonia"; 2 architekta Józefa Czajkowskiego pod godłem "Cracovia"; i 3 pracę pod godłem "Nygi", nazwisko autora nieznane, gdyż w kopercie naleziono także wymienione tylko godło.
Jak się następnie okazało, twórcami ostatniego są arch. p. Mączyński i inż. Tad Niedzielski. Za godło swojego projektu dali "Nygi", t .j imię znanego psa poety p. L. Biedera, który do projektu dodał dowcipnie wierszowane "wyjaśnienie techniczne", opisujące główne jego zarysy:

 Środkiem Błoń kwietnych - każdy chętnie przyzna
Winien wytyczon plac być półkolisty,
By tam się na nim tężyła Ojczyzna
W igrzyskach, w sporcie - nie  tęsknicy mglistej...
Zaś w zakończeniu niech tam Dom Ludowy
Wraz z trybunami stanie - Narodowy

Po obu stronach niech będą pływalnie
Jedna dla wojska, druga dla cywila
Rudawa wodą zasili je walnie.
A kiedy zima śnieg nam porozpyla
I na lekarstwo nie znajdziesz już trawki
Będzie to miejscem krakowskiej ślizgawki.
Wejścia ku Błoniom dwie sadzawki strzegą,
Które otacza drze zielonych wieniec.
Tam nieraz ujrzysz, Kochany Kolego,
Jak miłość pannie wyznaje młodzieniec.
A za sadzawką da drzewa młodych rzędy
Każą, by domy piękne były wszędy.

Pomyślne to zakończenie sprawy uspokoiło zaprzysięgłych i przygodnych estetów, a Błonia krakowskie w przyszłości czeka przerodzenie się na wspaniały park celowo urządzony. W jednym tylko wypadku mieli rację malkontenci, t.j że zabudowująca się Aleja Trzech wieszczów zasłoni swemi gmachami widok z Błoń na Wawel, jak to się dzieje, a jak podaje jedna z naszych ilustracyj."


(Nowości Ilustrowane nr 21, 1914 r., pisownia oryginalna) 
.
.
.
.

Rzeczywistość alternatywna:
Błonie najdroższą dzielnicą Krakowa! Wiosną 1914 r. ustalono rozbudowę Błoń zgodnie z projektem Towarzystwa Budowlanego w Krakowie i rozpoczęły się prace, które zostały zatrzymane wraz ze zbliżającym się frontem I wojny światowej.





Po odzyskaniu niepodległości rozbudowa była kontynuowana. W 1922 roku, pośrodku, staje pierwszy w Polsce pomnik Józefa Piłsudskiego i Czynu Niepodległościowego (zachęcam do zapoznania się z tym projektem), a najwyższym i najbardziej podświetlanym budynkiem jest dom Piłsudskiego - pierwszy drapacz chmur Krakowa, poza tym okolica przypomina zabudowania paryskie.
Wraz z okupacją niemiecką dzielnica ta staje się "Nur für Deutsche"  - pomnik Piłsudskiego w 1940 r. zostaje zburzony, a 20 kwietnia 1941 r. w dzień urodzin Hitlera na jego miejscu staje jeden z największych pomników Führera w Europie. Pomnik ten zniszczony pod koniec stycznia 1945. W setną rocznicę urodzin Włodzimierza Lenina na tym samym miejscu staje pomnik dłuta Mariana Koniecznego, ważący 12 ton. (Mniejsza, acz wierna kopia tego samego pomnika zostaje ustawiona w Nowej Hucie.) 17 kwietnia 1979 r. zostały podłożone ładunki wybuchowe u stóp pomnika, siła eksplozji była tak wielka, że zniszczyła nie tylko sam pomnik, ale i obie fontanny, które nigdy nie zostały odbudowane.
Poza tym Błonia są miejscem cichym i spokojnym, nie odbywają się tu żadne koncerty, pielgrzymki, studenckie pikniki itd, ze względu na gęstą zabudowę. W połowie lat 70-tych powstaje linia tramwajowa do Cichego Kącika, a pod koniec lat 90-tych, decyzją ówczesnych władz krakowskich, na miejscu  zniszczonych fontann i pomnika zostaje zbudowana pierwsza wielka galeria handlowa.
I to by było na tyle.
Zapraszam na spacer po Błoniach!!! ;)

Pałac Tarnowskich - część 1

16 kwi 2014

Coś ostatnio spać mi nie dają niszczejące historyczne miejsca Krakowa. Ostatnio Kossakówka była w tle opowiastek samochodowych, dziś pałac Tarnowskich przy ul. Szlak.

mhf.krakow.pl
Krótki ekskurs w jego historię:
Ten pałacyk to historyczna posiadłość wybudowana przez Montelupich w XVI wieku. Niemalże przez cały wiek kierowali oni pocztą polską, a tutaj, na terenie jurydyki Szlak posiadali folwark gdzie trzymali konie dla potrzeb pocztowych.
W pierwszej połowie XVII w. Karol Montelupi sprzedaje dwór jezuitom i wtedy też przezwano go kostnicą królewską. Ciała polskich królów, którzy zmarli z dala od stolicy, zgodnie ze zwyczajem przez jedną noc spoczywały we dworze zanim zostały wniesione w obręb murów miejskich i pochowane. W taki sposób "gościł" tu Zygmunt III Waza, czy jego syn Władysław IV.
Później mamy rozbiory i kasatę zakonu jezuitów, pałac przeszedł w ręce miasta. W okresie Wolnego Miasta właścicielami są Rzewuscy. To od nich hr. Branicki kupuje majątek w 1869 r. i pięć lat później daruje go w prezencie swojej córce Róży, która zostaje poślubiona Stanisławowi Tarnowskiemu . W 1879 r. pałac przebudowano zgodnie z projektem Antoniego Łuszczkiewicza i odtąd stał się znaną siedzibą Tarnowskich.
I przy nich się zatrzymamy, (chociaż publiczność pewnie woła - a dalej? a siedziba Radio Kraków i palenie papierosów siedząc w zielonym amfiteatrze?, otóż niestety, nie wchodzi ta historia w ramki historyczne, które mnie ciekawią, sorry :)).

mhf.krakow.pl
Lato 1914 zaczęło się niespokojnie, zamach w Sarajewie i wszystkie wynikające z tego konsekwencje. 8 lipca w kościele Mariackim, przed ołtarzem Wita Stwosza odbył się ślub Hieronima Tarnowskiego z Wandą z Zamoyskich. Przyjęcie odbyło się w Pałacu pod Baranami, noc poślubną spędzili już w pałacu na Szlaku. Nie była ona udana, Hieronim wybiegł z komnaty małżeńskiej "szlochając, chwycił za pistolet wycelował sobie w pierś i strzelił. Pocisk trafił w pierś po lewej stronie, ale ominął serce." Przyczyny tego desperackiego aktu nie są znane, wokół wypadku zapanowała zmowa milczenia by uniknąć skandalu. Możliwe przyczyną był uszczerbek na męskim honorze, brak doświadczenia w sypialni, zbytnia oziębłość żony? Pewnie już nigdy się nie dowiemy. Tak czy inaczej, noc ta zaważyła na losach jak rodziny, tak i pałacu przy ul. Szlak.

Blog contents © Dawny Kraków 2010. Blogger Theme by Nymphont.