![]() |
| Anders Celsius upiększony przez malarza |
![]() | ||
| 1929 r. Widoczna willa Rożnowskich na cyplu.
Najgorzej działo się w przy składach węgla - na ul. Pawiej, ul.Warszawskiej i przy rynku zbożowym (?) . Ustawiały się tam długaśne kolejki:
"Przed okienkiem kantoru stoi wielka grupa ludzi. Zmieszane w niej wszystko, od wytwornych futer karakułowych czy małp, aż po łachmanu nasycone odorem jakiegoś strasznego cuchnącego kwasu. Połowa tych ludzi ma obandażowane twarze, nosy i uszy. Mróz wprowadza najspokojniejszych w stan rozdrażnienia."
Połączenia kolejowe w całej Polsce były zawieszone, z powodu pękania szyn. Na trasie, którą czasami często przemierzam - Lwów-Stryj odnotowano około 33 takich pęknięć.
Jak widać nasze mrozy w porównaniu do tego to pikuś. Nawet gdyby nie grzaliśmy piecami, kaloryferami, to ilość włączonych urządzeń elektrycznych, które posiadamy w każdym domu nie pozwoli nam zmarznąć.
Na koniec polecam maść z kogucikiem o dźwięcznej nazwie - "Mrozol".
Na podstawie "IKC" z lutego 1929 roku udostępnionego przez Małopolską Bibliotekę Cyfrową.
|
Półtora miesiąca raz dwa i minęło. Już mamy Nowy Rok, i nasz i nawet chiński - wodnego smoka! Więc wszystkim moje mega spóźnialskie życzenia samych pomyślności! Mnie bez reszty pochłania nowa strona/blog Craftladies.pl, a na Kraków... czasu brak. Ze zdjęciami i dłuższymi spacerami czekam na wiosnę, nie ze względu na temperaturę (uwielbiam to co teraz jest za oknem - mróz i słońce!), czekam po prostu na dłuższy dzień.
Ten rok zaczniemy modą :) A konkretnie od niezwykłego pokazu mody w Teatrze Słowackiego, który się odbył 17 listopada 1927 roku.
Niezwykły - bo pierwszy taki w Krakowie, a do tego zorganizowany przez prezydentową Rollową. Pokaz ten miał na celu zademonstrować rodzimą - krakowską produkcję, a modelkami (ówcześnie mówiło się - manekinkami :P) były artystki Teatru.
Estradę przepięknie udekorowano pięknymi dywanami, świeżymi kwiatami, a każda z pań, "która wychodziła na scenę witana była jakąś swoją ilustracją muzyczną odtwarzaną na świetnym fortepianie Bechsteina, ze znanego zakładu pani Smolarskiej".
![]() |
| Janina Wernicz |
![]() |
| lamparcie futro |
![]() |
| audiovic.nac.gov.pl Zofia Barwińska |
Kolejna krakowska firma to "Moor" również z ul. Grodzkiej pokazała futra nadzwyczaj efektowne. Pani Jaroszewska chodziła po podium w bogatym płaszczu z piżmaków sealskinowych przybranym prawdziwymi białymi lisami.
Cóż jak widać "grinpisi" jeszcze wtedy nie działali, a i farby w sprayu nie było, inaczej taki pokaz z pewnością by się nie udał.
![]() |
| Helena Hałacińska |
Był też pokaz kapeluszy od firmy "Lu" przy Floriańskiej, szali chustek i wachlarzy od firmy "Schreiber" znajdującej się też przy Floriańskiej, pantofelków od "Wernera" z ul. Sławkowskiej.
Wydarzenie wieńczyła demonstracja fryzur chłopięcych (krzyk ówczesnej mody) i peruk. Największe owacje otrzymał zakład fryzjerski "Bristol" z pl. Mariackiego - gdyż "wiadomą jest rzeczą, że p. Roman i p. Erna to prawdziwi artyści w swoim zawodzie - najpiękniej upinają perukę i równie pięknie układają fryzury".
Pod koniec pokazu zgodnie stwierdzono, że niezbędnym uzupełnieniem każdego stroju jest kwiat, który przypina się i do futra i do sukni, gdyż "kwiat prawdziwie artystycznie wykonany, ogromnie wiele dodaje uroku aparycji - polecamy kwiaty z pracowni "Jadwiga" przy ul. Grodzkiej.
Etykiety: fryzury, kobiety, lata 20-te, moda, Teatr Słowackiego
Zagadka z otwarciem gmachu Moraczewskiego dalej nie rozwiązana. Niby już się poddałam, ale dalej mnie to męczy i śni się po nocach :) naprawdę! A więc zmiana tematu jak najbardziej się przyda.
Dzisiaj obrazki z życia akrobatów-wspinaczy.
W Polsce międzywojennej najbardziej znani byli Feliks Nazarewicz i tragicznie zmarły Stefan Poliński. Obaj ścigali się o tytuł "najsprytniejszego człowieka-muchy".
(Kawałek prywaty:
Pamięta ktoś horror o podobnym tytule? - miałam wielką przyjemność oglądać go w wieku bodajże 8-9 lat na lotnisku Moskwa-Domodiedovo. Chodziliśmy z bratem do pierwszych salonów video, które jak muchy:) rozmnażały się zwłaszcza na lotniskach. Dlaczego? Otóż biletów w przedsprzedaży prawie nigdy nie było, i często czekaliśmy ze 3-4 doby na bilet do Magadanu, przy czym codziennie trzeba było latać do kas i wystać swoje w długaśnych kolejkach. Oczywiście w kolejkach stała mama, a my w tym czasie podziwialiśmy "Cobrę", wszystkie części "Rambo", "Koszmar z ulicy Wiązów" i inne "Terminatory". Oczywiście mama często była nieświadoma co ogląda jej młodsza pociecha, braciszek umiejętnie przekonywał, że będą to kolejne przygody "Tom i Jerry". Kadry z przemiany Jeffa Goldbluma w muchę na długo utkwiły mi w pamięci ...).
![]() |
| audiovis.nac.gov.pl Feliks Nazarewicz wspinający się po rynnie pomiędzy Kamienicą Ciemowiczowską a Pałacem Spiskim. |
![]() |
| audiovis.nac.gov.pl Feliks Nazarewicz na iglicy? (gdzie?) Ratusz? |
![]() |
| audiovis.nac.gov.pl |

Lwowiacy, jak to Lwowiacy zamiast opłakiwać znanego akrobatę, utrwalili go w piosence-przyśmiewce:
Przyjechał do Lwowa akrobata-mucha
Spadł z dachu na ziemię i wyzionął ducha.
Chciał pokazać ludziom, jak on umie zwinnie
Drapać się po gzymsie i chodzić po rynnie
Chciał pokazać ludziom, że trudności ni ma
I na gładkim murze jak mucha się trzyma.
Chciał się popisywać za bilety wstępu
I najadł się wstydu i narobił sztempu.
Wlazł na Teliczkową bez poczucia strachu,
Minął drugie piętro...już był blisko dachu...
Wszyscy dech zaparli, cisza była głucha,
Bo on rzeczywiście istny człowiek-mucha.
Czy on się poślizgnął, czy się tynk obruszył?
Czy się chwycił gzymsu, a gzyms się wykruszył?
Nagle z krzykiem leciał w dół, na łeb, na szyję
Ratujcie mnie ludzie - taż ja się zabiję!
Marian Hemar
(Uprzejmie informuję, że wkrótce pojawi się blog o dawnym Lwowie, jako że przynajmniej 2-3 razy do roku tam jestem i powoli coraz bardziej się zakochuję) .
Zdjęcie z 15 stycznia 1928 Lwów, ... albo przed pokazem strażacy naciągają linę i sprawdzają dach, lub już post factum ... zauważcie ile osób zbierał taki pokaz!
Etykiety: lata 20-te, Lwów, prasa, Rynek, widowiska
Szukam i szukam opisu uroczystego otwarcia nowego gmachu Szkoły Sztuk Pięknych przy pl. Matejki (17.7.1879 - o tym żadnej wzmianki w ówczesnych gazetach, więc śmiem oskarżyć Mirosława Frančica o nieścisłości w "Kalendarzu Dziejów Krakowa), przez to szukanie blog pustuje :) Znany stan blogowy, błoga nicość :)
I będzie powszechnie, o Świętach i przemyśle świątecznym, który był naturalną sprawą i nikt każdego roku nie marudził "wszędzie już ozdoby i w Rossmanie i na ulicach. Co tak wcześnie ..."
Etykiety: Sukiennice, zabawy, zima, święta
Kiedyś ludzie żyli wolniej, pociagi jeździły szybciej (w 1936 r. jedna z "luxtorped" ustanowiła niepobity dotąd rekord przejazdu na trasie Kraków – Zakopane: 2 godziny 18 minut), a Święta Ważne też inaczej obchodzono:
Patriotyzm - 11.11.1928:
![]() |
| gazeta.pl |
Etykiety: polityka





























