Alfabet prasowy 1-8 luty 1916 r.

Na początku lutego w 1916 r. najbardziej narzeka się na zawyżone ceny w restauracjach i kawiarniach, na brak mąki, cukru, papierosów, a także zakaz sprzedawania spirytusu. Wreszcie 7-8 lutego pojawia się zboże rumuńskie, nieszczęśliwie, bo dwie kobiety na ul. Karmelickiej wpadły pod wóz z takim zbożem i zostały mocno poturbowane.
Następca tronu Turcji Yusuf Izzettin Efendi nie wytrzymał wojennej presji, wziął żyletkę i podciął żyły. Kraków przez parę dni żyje tą wiadomością i ponoć prawdziwym powodem wg jednych była postępująca choroba psychiczna, a według drugich zawód miłosny, mimo pięciu żon... Niby z wojną to nie miało nic wspólnego, bo ciągle zrzucać wszystko na nią jest passé.

A jak Andrzej Grabowski zimą i na bosaka
Otrzymujemy następujące Pismo:
 Szanowna Redakcyo,  Polskie i niemieckie dzienniki podają, że od roku 1775 nie było tak łagodnej temperatury w styczniu, jak w obecnym roku. Jeszcze cieplejszym był styczeń w 1863 roku. Wyszedłszy z kolegami szkolnemi ku Bielanom spotkaliśmy powracającego z przechadzki znanego w mieście właściciela księgarni, autora "Opisów okolic Krakowa" a teścia późniejszego prezydenta Friedleina, ś. p. A. Grabowskiego. Szedł boso, niosąc na ramieniu trzewik uszami związane, jak to zwykł był w lecie czynić w polu, celem zahartowania się. W ręku trzymał bukiecik konwalii zupełnie rozkwitłych.
Zatrzymał nas na drodze i polecił nam zapamiętać ten dzień. Zapamiętałem więc, a było to 20 stycznia 1863 roku. A na błoniach grywali chłopcy w piłkę bez surdutów w kamizelkach. A. Z.
("IKC")

B jak brak - prawie wszystkiego...
Brak pieczywa w Krakowie
Ludność nasza pozbawiona jest już od kilku dni w dostatecznej ilości pieczywa, którego produkcya z powodu braku mąki z każdym dniem maleje. Pieczywo, wypiekane dotychczas w Krakowie, pod względem dobroci przedstawia się więcej, niż fatalnie. Poważna część publiczności naszej - wyrzekła się już dawno tego „przysmaku" i radzi sobie, jak może, wypiekając w domu z resztek zapasów mąki domowe pieczywo.
Jak długo potrwa ten stan - nie trudno odgadnąć, o ile weźmie się pod rozwagę wszystkie trudności w dowozie mąki do naszego miasta.
            Jak się dowiadujemy, energiczne zabiegi, poczynione przez delegata Fedorowicza i gminę w sprawie dowozu mąki dla Krakowa, nie odniosły jeszcze skutku. Kraków goni ostatkami. — Jak słychać, znaczne zapasy mąki mają być ukryte przez tutejszych engrosistów, w celach spekulacyjnych. Władze miejscowe winny w tym kierunku natychmiast poczynić kroki. Jeśli mąka jest ukryta — nie powinno się dłużej tolerować podobnego stanu rzeczy. Jak nam donoszą z Białej, radca namiestnictwa, p. Gubatta, referent spraw aprowizacyjnych naszego kraju, wyjechał onegdaj do Wiednia, gdzie ma interweniować u władz centralnych w sprawie natychmiastowego dowozu mąki dla miasta Krakowa.
("IKC")

Brak cukru i tytoniu w mieście. Od paru dni brakuje w mieście cukru. Wczoraj odbywała się po mieście gonitwa za cukrem po sklepach. Brakuje teraz cukru i kostkowego i w głowach, co jest tem dziwniejszem, że w Austryi zapasów cukru jest dosyć. Widocznie organizacya dowozu cukru do Krakowa nie jest należytą.
Od dłuższego czasu brak również w Krakowie wszystkich lepszych papierosów  we wszystkich trafikach z wyjątkiem głównego składu tytoniu. Podobno w tym tygodniu trafikanci  otrzymają już z fabryki pewne zapasy papierosów.
("Nowa Reforma")

 

C jak Cygaro i charakter
Doskonały i niezawodny środek dla narzeczonych lub dam, któreby niemi zostać chciały, w jaki sposób pewnie rozpoznać charakter starającego się, poleca we francuskich dziennikach pewna paryska powieściopisarka, widocznie dobra znawczyni brzydszej połowy rodzaju ludzkiego. Dama ta radzi swym spragnionym wiedzy siostrom, aby „wybranemu" pod jakimkolwiek pozorem podały cygaro, a równocześnie baczną zwróciły uwagę, w jaki sposób obdarowany obejdzie się z podarunkiem.
 Jeżeli zębami odgryzie koniec cygara, to na pewno można o nim powiedzieć, że jest to człowiek bezfrasobliwy, trochę lekkomyślny. Jeżeli do ucięcia końca cygara używa specyalnego aparatu, jest to rozważny, praktyczny charakter, jeżeli jednak po odcięciu podniesie ten kawałeczek, jest to jeszcze człowiek pedantyczny.
  Mężczyzna, który przy paleniu wkłada cygaro głęboko w usta, jest zdecydowanym sceptykiem, przytem wszystkiem jednak energiczny i przedsiębiorczy. Gdy używa przy paleniu cygarniczki bursztynowej, można stanowczo twierdzić, że główną cechą jego charakteru jest delikatność i tkliwość; cygarniczka srebrna oznacza charakter dobroduszny i wyrozumiały.
            Kto swe cygaro wypala do ostatka, jest człowiekiem wiernym, godnym zaufania i rozumnym; mężczyzna zblazowany, lekkomyślny i nieszanujący grosza, wypala cygaro tylko do połowy. Wreszcie, kto pozwala cygaru wypalić się samemu, ten nie jest wcale człowiekiem przedsiębiorczym i zdolnym do interesów, ten zaś, kto przy paleniu zasypia, to najidealniejszy materyał na męża: zgodny, wyrozumiały, przedewszystkiem posłuszny.
("IKC")

G jak Gołębie
Zakaz trzymania gołębi. W ostatnich dniach wyszedł rządowy zakaz trzymania przy gospodarstwach domowych gołębi pocztowych i zdolnych do dalekich lotów, nadto zakaz trzymania gołębi w zamknięciu. Nie wolno również przewozić gołębi ze sobą w podróży. Wobec tego zakazu, handel gołębiami jest niedozwolony, a osoby przekraczające to rozporządzenie, będą traktowane jako podejrzane o szpiegostwo i oddane pod sądy doraźne.
("IKC")

M jak Mariacki
Restauracya wieży Maryackiej mimo wypadków wojennych i ich następstw będzie w tym roku w zupełności ukończona. Dotąd wykonano wszystkie roboty ciesielskie, kamieniarskie i murarskie, odnowiono mianowicie zniszczone części murów wieży i pozłocono koronę, chorągiewki i banię z dokumentami, wykonano nową część hełmu, pokryło blachą ołowianą dach, wreszcie wykonano nowe przeźrocza z wyjątkiem kilku parterowych okien i wykończono nowe kamienne schody w niższej części wieży. 
Obecnie jeszcze do wykonania pozostało otoczenie okopu wieży kratą żelazną, kilka przezroczy kamiennych w parterowych oknach, nowe łańcuchy na słupach pod wieżą i nowe schody drewniane w górnej części wieży. Kierownictwo nad robotami restauracyjnemi objął st. radca budownictwa miejskiego p. Jan Zawiejski. Koszta odnowienia wieży Maryackiej wyniosą około 300.000 koron.
("Nowa Reforma")



S jak Sukiennice
Pożar w Sukiennicach.  Wczoraj miedzy godz. 2-gą a 3-cią po południu zaalarmowane zostało całe miasto sensacyjną wieścią, iż wybuchł groźny pożar w Sukiennicach. Na miejscu katastrofy zebrały się wkrótce tysięczne tłumy, które zalały olbrzymie połacie Rynku Głównego po obu stronach Sukiennic. Na szczęście pożar ów nie przybrał większych rozmiarów. Skończyło się tylko na ogniu w piwnicy pod Sukiennicami gdzie zaprowadzone jest centralne ogrzewanie dla całego budynku.
Jak się później okazało, z niewiadomej przyczyny zajęło się drzewo, złożone niedaleko pieca, do którego przylegają rury, rozprowadzające ciepło do wszystkich ubikacyj potężnego gmachu.
 Piwnica ta, dla centralnego ogrzewania budynku, znajduje się pod sklepem Bayera. naprzeciwko kościoła N P Maryi. Od palącego się drzew zajął się wkrótce węgiel.
 Tymczasem z żelaznych okien podziemnych chodnika krużgankowego Sukiennic wydobywały się na zewnątrz kłęby dymu które potęgowały grozę sytuacyi. Wielka była obawa wśród zebranej publiczności ażeby ogień nie dostał się do sal Muzeum Narodowego.
Zaalarmowana straż pożarna o wypadku przybyła na miejsce katastrofy w sile kilku plutonów pod kierownictwem naczelnika p. Nowotnego. Dzielni strażacy z energią godną podziwu, zlokalizowali ogień piwniczny w kilkunastu minutach. Podczas akcyi gaszenia ognia - pootwierali żelazne okna podziemne. wychodzące na zewnątrz chodnika krużgankowego Sukiennic - przez które biły olbrzymie slupy skłębionego dymu. Był to widok niezwykły i groźny.
 Od palącego się drzewa zajęły się drzwi piwniczne i okna. Szkoda niewielka.
("IKC")

W jak Wawel
Restauracya Wawelu. Dzisiaj przed południem rozpoczęły się obrady pełnego komitetu krajowego restauryacyi Wawelu. W dzisiejszym posiedzeniu biorą także udział hr. Chołoniewski i hr. Lanckoroński. Przewodniczy marszałek krajowy p. St. Niezabitowski. Na posiedzeniu dzisiejszym załatwione będą dwie ważne sprawy, mianowicie rozpisanie konkursu na restauracyę sal II piętra zamkowego i "Pochód" Wacława Szymanowskiego. Prawdopodobnie przyjęte będą wnioski komitetu miejscowego w tych sprawach, mianowicie rozpisany będzie konkurs na dekoracyę wymienionych sal, a "Pochód" W. Szymanowskiego będzie wykończony w mniejszych rozmiarach i umieszczony w jednej z odnowionych sal zamku.
("Nowa Reforma")

Jak na Kazimierzu kamienice palono

Znacie ekranizacje "Noce i dnie" w reżyserii Jerzego Antczaka - filmową oraz telewizyjną? Słynny walc Waldemara Kazaneckiego, który wraz ze słowami Agnieszki Osieckiej stał się przebojem Haliny Kunickiej "Od nocy do nocy"? Oczywiście, że tak.
A ja nic nie znałam i nie kojarzyłam, bo gdy przyjechałam do Polski to modne były tylko seriale typu "Klan", "Ekstradycja", "Na dobre i na złe" a z filmów to starocie, które wg moich znajomych "musiałam obejrzeć żeby Polaków zrozumieć", czyli "Rejs", "Sami swoi", "Miś" i najwyżej ekranizacje trylogii Sienkiewicza.

Tak się składa, że oprowadzając po Kazimierzu  cały czas opowiadam wyuczony tekst, "... a tu kiedyś stały kamienice spalone podczas kręcenia "Noce i dnie"...I gdy ANK na swoim profilu FB opublikowało zdjęcie tych spalonych kamienic stwierdziłam, że koniec kropka - w tegorocznym sezonie turystycznym będę mówiła te słowa ze zrozumieniem materii.

Najpierw ta część ul. Józefa przed 1975 r.



Cytat ze  "swiatseriali.interia.pl":

"Reżyser od początku zdawał sobie sprawę, że zaaranżowanie pożaru miasta na potrzeby filmu będzie największym wyzwaniem. Tego typu zdjęcia były możliwe w Jugosławii albo w Czechosłowacji, gdzie istniały całe miasteczka służące do takich właśnie celów. Zagraniczne zdjęcia nie wchodziły jednak w rachubę ze względu na olbrzymie koszty i rozliczenia w "prawdziwych pieniądzach".
Po rekonesansie okazało się, że pożaru nie da się nakręcić nie tylko w Kaliszu, ale i w Lublinie, Zamościu czy Kazimierzu Dolnym. Dobre wieści przyszły z Krakowa: na Kazimierzu szykowano kilka kamienic do wyburzenia. Miejsce okazało się idealne na pożar filmowego Kalińca. No, może nie do końca idealne, bo znajdowało się w środku tętniącego życiem Krakowa. Pirotechnik pocieszył reżysera, że gdy zacznie "hajcować" napalm, którego użyje, nikt go nie ugasi, aż się "wyhajcuje". W scenie "brały udział" nie tylko płonące budynki. W ogniu szamotały się wojska dwóch armii - pruskiej i rosyjskiej - a z płonącego miasta uciekali cywile. Do tych scen zaangażowano ponad tysiąc statystów i aktorów z krakowskich teatrów (żeby profesjonalnie statystowali w pierwszych szeregach tłumu).
Sceny w płomieniach kręcono trzy dni. Dwukrotnie dochodziło do groźnych sytuacji, które mogły zakończyć się śmiercią wielu osób. Zagrożona była nawet Jadwiga Barańska, dla której niebezpieczny incydent zakończył się nadpaleniem płaszcza."

A działo się to tak:
Najpierw kadry z okolic Okrąglaka - czyż secesyjna przybudówka nie wygląda uroczo?



Ponoć pod Okrąglakiem też były wysokie drewniane rusztowania wypełnione zbiornikami z napalmem. Po podpaleniu powstała ściana ognia i tylko dzięki umiejętnej pracy pirotechników mamy dalej miejsce gdzie Endzior spokojnie może zbijać kasę, póki go "Forum Przestrzenie" nie pogoni ;).




ANK, Zbiór fotograficzny, sygn. A-V-1128. Oraz ct.mhk.pl
I w ten oto sposób mamy co mamy - kamienice niby odbudowane, niby pasują, ale coś w nich do końca nie gra...
Tyle na ten nierozbudowany temat. Jest już późno i czas do łóżka, a ja jeszcze tyle nie wiem...
Czemu każdy wspomina ten pożar inaczej? Jedni mówią, że jedna kamienica po prawej, jedna po lewej, drudzy, że dwie po lewej. Inni, że większy pożar był przy Okrąglaku. Cóż, póki nie dowiem się kiedy konkretnie był pożar sfilmowany przez Antczaka (konkretny dzień!) i nie znajdę opisu z tamtych czasów, to nie wierzę w nic.
Druga sprawa - kiedy powstały teraźniejsze?
Jeżeli, ktoś posiada wiedzę na ten temat proszę o komentarz, bo jak widać materia nie zbadana...

P.S. Co się tyczy tematów z kopii roboczych głosujcie, czekam na więcej i będę pisać, obiecuję!




Alfabet prasowy 25-31 stycznia 1916 r.

Głosowanie na posty tematyczne trwa, kto jeszcze nie skomentował zapraszam TUTAJ, a ja kontynuuję alfabet prasowy z ubiegłego tygodnia w 1916 r.


Czarnogóra raz kapituluje, raz blefuje. Austria jest wściekła i gazety krakowskie wraz z nią. Ostateczną, wg "IKC", sprawczynią kapitulacji była oczywiście kobieta - księżniczka czarnogórska Ksenia. Dążyła bowiem do tego, by tron po śmierci Mikołaja I Pietrowicia przypadł jej bratu, tymczasem większość Czarnogórców dalej pragnie złączyć się z Serbią.

Ostatni tydzień stycznia w 1916 r. w Krakowie był bardzo ciepły, znaleziono nawet żywego motyla!, lecz kolejne dni przyniosły znaczące ochłodzenie - dokładnie tak jak dziś wiek później.
Krakowskich fiakrów coraz mniej, nie ma  ich więcej niż sto. Składają się z szkieletów szkap (konie na frontach!), rozpadających się drynd, a powożą nimi dzieci. Krakowianie ucieszyli by się pewnie z otwarcia nowej linii tramwajowej, z Salwatora na koniec ul. Sławkowskiej, ale co z tego, jeżeli krakowski tramwaj gardzi gośćmi, nie zatrzymuje się na stacjach lub rusza w chwili wsiadania...
Rekordy popularności bije sztuka "Wyspa Amora" wg Neidharta, bilety wysprzedane do ostatniego miejsca. Kawiarnie jak zwykle oblężone. Krakusi smutno spoglądając na herbatę opłakują białą kawę. Jak zwykle snuje się plotki ploteczki, które dopełniają wiadomości z krakowskich dzienników. 

PISOWNIA ORYGINALNA

13 jak 13 stoi dzielnie.
"P. Karol Neumann, pospolitak 13-go p. p. „krakowskich dzieci", który przebywa już od sześciu miesięcy na froncie rosyjskim, nadesłał do jednego ze swych przyjaciół kartkę z okopów, datowaną 19 b. m. Z kartki owej, udzielonej Redakcyi naszej do dyspozycyi, przytaczamy następujący charakterystyczny ustęp:
... Dla nas nastają tutaj gorsze czasy. Rosyanie biją ostro, starają się nasz front przełamać, lecz mimo szalonych wysiłków nie udaje im się doprowadzić do tego, bo trzynastka stoi dzielnie, dowodem czego liczne medale waleczności". ("IKC")

 
*Trzynastka to pułk piechoty rekrutujący się z Krakowa i okolic, w skład którego wchodzili krakowscy andrusy, Antki i Staszki, tzw. "Krakowskie dzieci". Więcej o nich możecie poczytać na blogu  grupy rekonstrukcyjnej 13 Pułku Piechoty.

A jak Absolutyzm kobiet
Kraków jest dziś może jedynem miastem które może poszczycić się tak „zbabioną" instytucyą, jaką dziś jest tramwaj. Z początku, gdy powołani pod broń konduktorzy, zastępowani byli przez poszczególne siły kobiece, wywoływało to całkiem zrozumiałą sensacyę wśród lokalnych gapiów, obecnie jednak, gdy cały personal dla wydawania biletów złożony jest z samych kobiet, stało się to już zjawiskiem zwyczajnem. Dziś przeszło sto kobiet spełnia tę ciężką służbę. Następnie przyszła kolei na kontrolerów. I tą placówkę zajmują już obecnie kobiety, z których cztery, ubrane w zgrabne, wcięte uniformy, z uprzejmością i wprawą kontrolują bilety. Obecnie przyszła kolej na motorowych, których także usiłują zastąpić kobiety. Przed niedawnym czasem jak donosiliśmy, „wywoływała sensacyę" motorowa, kierująca wozem tramwajowym. Dziś jest ich już czternaście, a w najbliższym czasie będą przyjęte dalsze siły. Tak więc tramwaj krakowski stanie się wkrótce instytucyą bodaj że jedyną w całej Europie, owładniętą zupełnie przez kobiety. Pomału zagraża nam świat bez mężczyzn..." ("IKC")

K jak Kino "Nowości" - przedstawienie filmowe na cele opieki wojennej
"W teatrze .,Nowości“ odbyło się w niedzielę przed i południem, staraniem eksc. p. Amalii Kukowej,  przedstawienie kinematograficzne głośnego filmu wojennego p. t. "Śmierć i blizny dla ojczyzny". Aktualne zdjęcia powyższe z terenu walk na południowym froncie przyniosły szereg zajmujących obrazów, uzmysławiających trudy wojsk astro-węgierskich. Epizody wojenne splecione były zręcznie w historyę sentymentalno-romantyczną, której bohater, uznany za umarłego, powraca szczęśliwie na łono rodziców.
Na przedstawieniu, które szczelnie wypełniło widownie "Nowości", obecnym był komendant twierdzy, eksc. gen. Kuk z małżonką, z licznem gronem  wyższych oficerów, prezydentowstwo Leowie i w i. Dyrekcya teatru "Nowości" użyczyła bezinteresownie sali na powyższe widowisko." ("IKC")



 P jak pogoda, czyli mit o globalnym ociepleniu.
Przedwczesny zwiastun wiosny. "Dzisiaj przyniesiono nam do redakcyi okaz motyla, złapanego w okolicy Jordanowa, w stanie zupełnie zdrowym. Nasz referent przyrodniczy zapewnił nas, że jest to motyl zeszłoroczny, który z powodu lekkiej zimy zdołał utrzymać się przy życiu.  Bądź co bądź świadczy to o długiej jeszcze wiośnianej wprost aurze, czego dowodem dzień wczorajszy." (27.1.1916 "IKC")
Powrót zimy. Po wielu dniach zmiennej pogody i powietrza, wcale nie zimowego, doczekaliśmy się, nareszcie pod koniec stycznia powrotu zimy. Już wczoraj wieczorem zamiast od szeregu dni wiejącego wiatru zachodniego, który ciągle napędzał chmury i groził deszczem, przyszedł wiatr wschodni, niosący suche zimno. Termometr opadł, noc była mroźna, niebo czyste i gwiaździste, a dzisiaj rano biały zamróz okrywał dachy i gałęzie drzew; jeszcze koło godziny 11 mamy dwa stopnie poniżej zera. Barometr stoi wysoko, przynajmniej na dni kilka należy się spodziewać pogody przy chłodnem, ale suchem powietrzu." (30.1.1916 "Nowa reforma")

R jak Robotnica
"Nieszczęśliwy wypadek podczas pracy. Wczoraj rano interweniowało Pog Tow Rat. w fabr tutek R. Herliczki gdzie 15-letn. robotnica Marya Tr. padła ofiarą nieszczęśliwego wypadku. Oto pas maszyny pochwycił ubranie nieszczęśliwej dziewczyny, wstrząsnął ją silnie i rzucił na ziemie. Maryę Tr., która uległa silnemu wstrząsowi mózgu, przewieziono do szpitala św. Łazarza na oddział chorób nerwowych." ("IKC")


S jak Szafran a raczej farbowane drzewo
Do pewnego kupca przy ulicy Miodowej zgłosił się wczoraj jakiś agent i ofiarował mu większą ilość szafranu na sprzedaż. Kupiec odebrał od niego próbkę zaofiarowanego towaru i polecił agentowi zgłosić się za kilka godzin celem zawarcia umowy. Ostrożny kupiec tymczasem zaniósł odebraną próbkę szafranu do miejskiego Zakładu dla badania środków spożywczych, gdzie stwierdzono, że jest to - farbowane drzewo. Agent jednak był także "ostrożny" i więcej się już nie zgłosił do sklepu, przewidując, że może być aresztowany." (Nowa Reforma")

 T jak Teatr „Wyspa Amora“ — Augusta Neidhardta.
Po raz pierwszy mieliśmy sposobność przekonać się jak autor niemiecki, zamierzywszy napisać „lekką komedyę"- osiągnął swój cel.
August Neidhardt kształcił się na współczesnej komedyi francuskiej w bym celu, aby na uroczem wybrzeżu dalmatyńskiem połączyć pannę Lolę Manncheimer i miliony jej papy, bankiera berlińskiego, z hofratem wiedeńskim, panem v. Berbrurmem. Panna Lola urasta do symbolu, nie tylko z racyi tego małżeństwa, ale także z przyczyny p. Nina Alberti, który będąc Włochem dalmatyńskim, musi być  zdaniem p. Neidhardta - pospolitym szantażystą, tak samo jak pamiętny Francuz w komedyi Lesssinga „Mima von Barnhelm"... Po Lessingu i co ważniejsze po 24 maja 1915 zasługuje p. Alberti - zdaniem autora - na tęgie lanie, za to, że śmiał pokusić się o miliony panny Loli i aby je zdobyć urządził z nią awanturniczą wycieczkę na wyspę Amora.  Ostatecznie miliony zostaną w kraju, gdyż Alberti trafił na większego od siebie franta, a dotychczasowy narzeczony bogatej panny, ma ich sam tyle, że wspaniałomyślnie zrzeka się ich na rzecz pana hofrata i wraca do Berlina, zostawiając dla siebie skromną panienkę od maszyny do pisania i wraca do Berlina, zadowolony z pozbycia się narzeczonej, dumny z bohaterskiego połamania laski na plecach Albertiego.
Neidhardtowi nie podobna odmówić talentu komedyowego. Z odrobiny mydła i wody zrobił sporo efektownych baniek, które przez chwilę mienią się barwnie. Dyalog jest płynny, ma dobry rytm i dowcip, tę właściwa Wiedeńczykom ..Schlagfertigkeit“, która jest ich ambicyą, wyrazem inteligencja.
Wykonanie "Wyspy Amora“ nazwać można bardzo udatnem. Niespodzianką, w stosunku do zapowiedzi afisza, był występ panny Zarzyckiej, która z powodu niedyspozycyi pani Solskiej, objęła rolę Lali Mannheimer. Samo momentalne opanowanie roli świadczy o silnym i udatnym talencie artystki, która we własnej inwencyi musiała czerpać motywy dla usprawiedliwienia akcyi, przez autora psychologicznie nie dość jasno nakreślonej. Naturalność i prostota gry panny Zarzyckiej, zwłaszcza w akcie drugim, nadały kreacyi niepoślednią wartość artystyczną. Wypróbowane talenty pp. Kosmowskiej, Jednowskiego, Noskowskiego, Stanisławskiego, Żarskiego i Brandta przyczyniły się w całej pełni do trafnej interpretacyi postaci komedyi. Publiczność, przywitała nowość życzliwie i z zadowoleniem." ("IKC")




W jak Witamy powracającego żołnierza
"Jak powinna ubrać się kobieta na przyjęcie powracającego męża lub brata? Jest to bardzo ważny punkt, który musi być ściśle umieszczony w ramy toczących się wypadków (sic!) Zaleca się tu przedewszystkiem prostotę i skromność co równocześnie jest wyrazem uroczystego nastroju. Możeby wziąć sobie za wzór królową Luizę. Kwiaty we włosach i w pokoju powinny być także „uwzględniane". Gałązki dębowe i drzew szpilkowych niech zdobią z odpowiednim napisem drzwi i okna. Nie zapomnijmy, by w pośrodku znalazł się i krzyż zasługi. Napisy mogłyby być w tym rodzaju: "Witaj w Ojczyźnie!" albo: "Cześć ci rycerzu!" (lub: Cześć ci mężu, synu, bracie!)
Schody winny być suknem zaścielone i posypane liśćmi dębowymi lub laurowymi. Możnaby również zaimprowizować małą iluminacyę na schodach, rozumie się z odpowiednią dekoracyą i portretem lub biustem cesarza.
Przy wejściu do domu należałoby podać bohaterowi szklankę wina czerwonego. Aktowi temu może towarzyszyć krótka, ale serdeczna i uroczysta przemowa. Powinien ją wygłosić właściciel domu, o ile sam nie jest na wojnie.
Powracającemu trzeba przygotować przedewszystkiem ciepłą kąpiel i czystą bieliznę. Przed ucztą można podać powracającemu wojownikowi pierścień honorowy lub powtórnie poświęcić obrączki ślubne (o ile dotyczący jest żonaty).
Stół powinien być nakryty przed zjawieniem się powracającego wojownika, a potrawy szybko po sobie następować. Zieleń, kwiaty, wstęgi w patryotycznych kolorach niech zdobią śnieżnej białości obrus. Miejsce honorowe zajmie powracający wojownik". Chleb powinien być w kształcie krzyża zasługi, również serwety niech będą na krzyż składane. I w tym sensie następują dalsze wywody. Zacytowawszy te klasyczne przepisy dodaje "V. Zeitung" taką uwagę:
"Nie chcemy osłabiać nastroju poetyckiego tych wywodów. Dajemy tylko wyraz naszej obawie, że nasi dzielni wojownicy z pewnością dobrowolnie nie wrócą do swych domów i będą woleli stać pod morderczym ogniem wroga, niżeli narażać się w domu na barbaryzm tego serdecznego domowego przyjęcia."
Tyle berliński dziennik.
Naszem zdaniem najmilszem przyjęciem dla strudzonego wojną i stęsknionego za domem żołnierza będzie nie pompa obmyślanego z góry przyjęcia - lecz serdeczny uścisk kochającej żony, radość i szczebiot dzieci, a po miesiącach całych tułaczki i poniewierki niewymyślna wieczerza spożyta w gronie rodziny zastąpi mu zupełnie wystawną kolacyę z czerwonem winem i obrusem przyoranym laurem i kwiatami." ("IKC")



Z jak Zakaz podawania sucharków w kawiarniach.
"Magistrat krakowski komunikuje: Doszło do wiadomości ministerstwa spraw wewnętrznych, że niejednokrotnie bywa podawany w kawiarniach sucharek na wodzie (Wasser zwieback) bez karty chlebowej. Wskutek reskryptu ministerstwa spraw wewnętrznych z dnia 29 grudnia 1915, magistrat zwraca uwagę interesowanych kupców i przemysłowców, że używanie sucharków na wodzie podlega tej samej kontroli, co zużywanie chleba i mąki, że zatem sprzedawać te artykuły wolno tylko za odcięciem kuponu karty chlebowej. Niestosujący się do niniejszego rozporządzenia ulegną karom." ("Głos Narodu")

Kobieta zmienną jest, blog kobiety też - podsumowanie, zapowiedź i głosowanie

Jak widzicie zmieniłam wygląd bloga na bardziej "nowoczesny" i przejrzysty.
Jeszcze nie wszystko działa, niektóre obrazki się rozjechały, ale to kwestia czasu i nauki. Robię wszystko własnymi rączkami, a rączki, czy raczej przy moim wzroście - rączyska, są bardziej nastawione na szperanie, kartkowanie, pisanie twórcze i odtwórcze, niż na składanie kodu html w bloggerze tak, żeby wszystkie tagi na końcu miały swoje "dziubki" i nie krzyczały na czerwono.

Z racji tej zmiany postanowiłam zrobić małe podsumowanie i tzw. "słowo wstępne" spóźnione o prawie 8 (sic!) lat.
Blog ten  powstał w maju 2008 roku - z nudów, malutkiej depresji wiosennej, zanudzania innych i próby poskładania Krakowa w jednym miejscu. Przyświecała temu myśl: robię to dla siebie, ale jak ktoś przeczyta to będzie miło...


PRZEZ TEN CZAS: 
-  powstało bardzo mało postów - 88, z czego 11 to kopie robocze nigdy niedokończonych wątków, o czym później.

- w niektórych latach pisałam po 2 posty rocznie (auuuuć!), próbowałam tym samym metodę "kończ waćpanna z blogiem wstydu oszczędź". Nie udało się, blog przeżył i nawet przy tak małej ilości postów, miał całkiem niezłą liczbę wyświetleń.

- Zuckerberg stworzył możliwość prowadzenia mini bloga na jego portalu, czyli strony/grupy /społeczności - jak zwał tak zwał. Dawny Kraków w sierpniu 2012 próbował całkowicie wyemigrować tam. Nie udało się.

- na FB profilu Dawny Kraków jest teraz 9741 polubień, co wprawia mnie czasem w przerażenie typu: "O matko! Już  ponad 3 tygodnie nie dbam o prawie 10 tys. osób!" i wtedy gorączkowo szukam "super zdjęcia". Ostatnio uświadomiono mi, że post, który publikuję dociera tylko do jakichś 1,5-2 tysięcy, a jak chcę, żeby dotarło do wszystkich, to muszę zapłacić FB tak z 80 zł za post. Nie ulżyło mi wcale, szkoda mi tych pozostałych 8 tysięcy... Płacić nie będę. Zuckerberg i tak ma za dużo.

- w 2013 r. pasja przerodziła się w pracę. Zostałam przewodnikiem miejskim po Krakowie, w tym ostatnim przed-deregulacyjnym rzucie. Rzuciłam pracę w "korpo" i jest cudownie, ale mogło by być wspaniale. Więc jeżeli ktoś potrzebuje wycieczki po niby znanym, ale tak naprawdę często zaniedbanym w umysłach Krakowie, to chamsko się polecam. Ostatnio szlifuję swój angielski i przerzucam się z rynku wschodniego na zachodni (ach ten Krym i następstwa!). Litewski rynek pozostaje semper fidelis, ponieważ nie mają wyboru. Jestem jedyna :P. Po polsku mówię jak na obcokrajowca perfekcyjnie :) - tylko te końcówki "szliśmy, szłyśmy" są nie do opanowania. Wystarczy, że z babami idzie jeden facet i już "szliśmy". Jakiś pro męski ten polski język!

- najbardziej czytanymi postami były posty o przedwojennej modzie. Tak dalej być nie może! - stwierdziłam i przerzuciłam je na stronę Retro-Daily, którą niedawno reklamowałam. Koniec, tu będzie tylko Kraków!

- stałam się jakaś poważniejsza w postach!  Wszystko dlatego, że robią mi się zmarszczki koło ust! To ponoć od śmiania się i strzelania oczami do turystów. A tak mniej lub bardziej osobiście i mniej lub bardziej poważnie: żadnych dzieci i kredytów nie mam, więc polityką się już nie interesuję; zaczęłam śpiewać i krzyczeć nie tylko w domu; moje kotki stały się nastolatkami, a ja skurczyłam się o centymetr, co przy moim wzroście jest wielkim szczęściem.

Teraz przechodzimy do GŁOSOWANIA.
Już wspominałam, że przez ten czas powstało 11 wersji roboczych, czyli jedenaście rozpoczętych i niedokończonych tematów. Pomyślałam, że dam radę znowu oszperać i opisać tylko 3-4 tematy. A które to będą  - wybierzecie Wy :).
Proszę wybrać temat, o którym chcielibyście dowiedzieć się więcej i napisać w komentarzu. (Jeżeli takich głosów będzie mało, to spróbuję zrobić ankietę na FB. Ja wiem, że mało kto komentuje i wręcz boi się zostawiać swoje ślady w internecie, ale możecie to zrobić anonimowo!)

NIGDY NIESKOŃCZONE WĄTKI:
1. Kraków i Kometa Halleya w 1910 r.
2. Cyrk w Krakowie
3. Przemarsz słoni w 1934 r. nie za bardzo wiem, o co mi wtedy chodziło, ale gdzieś powinny być notatki. To może być wyzwanie!
4. Marta Farra w Krakowie - była kobiecym Herkulesem!
5. Powstanie krakowskiego "Sokołu"
6. Krakowianie na statku "Stefan Batory"
7. Wirujące krakowskie stoliki
8. Nowa linia tramwajowa
9. Księgarnie krakowskie
10. Wizyta arcyksięcia Karola I podczas I wojny światowej - ten temat jakoś tak długo leży. Dziś zdjęcie, które miało być na post dałam na FB, co często oznacza koniec pisania...
11. Pałac Tarnowskich - cz. 2

ZAPOWIEDŹ
Zapowiadam, że tematów skończonych i nieskończonych będzie jeszcze więcej, humor może wróci, a przynajmniej raz w tygodniu będzie post z tygodniowym przeglądem prasy. TmdB

Alfabet prasowy 17-24 styczeń 1916 r.

Kraków równo wiek temu w porządku alfabetycznym...
Od półtora roku trwa I wojna światowa. Nikt nie wie, kiedy koniec. Czarnogóra kapituluje i przez tydzień wszyscy żyją tylko tą wiadomością. Żywności w Krakowie coraz mniej - drożeje chleb, zakazane jest picie białej kawy, ale i lżejsza staje się cenzura austriacka. Coraz więcej wierszy i piosenek patriotycznych, coraz więcej mowy o Polskich Legionach, o Polsce - wolnej i niezależnej.

Kobiety chodzą ubrane na czarno, i nie ważne czy to żałoba, czy nie. Tylko młódki podążają za trendami mody. I o dziwo, np. w "IKC-u", modzie poświęca się sporo miejsca. Naturalnie, jest coraz więcej wdów, ale dla tych młodych życie przecież się nie kończy, z utęsknieniem czekają na koniec żałoby i na finał wojny.

Oprócz tego w Krakowie życie jakoś trwa. Co wieczór nowa sztuka, działają teatry świetlne, koncerty i rauty u znanych oficerów. Często dochody z imprez są przeznaczane dla rannych i "ociemniałych" w wyniku działań wojennych. Największa część - na Kolumnę Legionów.



PISOWNIA ORYGINALNA!

A jak Aprowizacja
"Aprowizacya miasta. W biurze delegata p. dra Adama Fedorowicza odbyła się wczoraj przed południem zwyczajna tygodniowa konferencya w sprawie aprowizacyi m. Krakowa. W konferencyi wziął wczoraj takie udział prezydent dr Leo.
Podczas dyskusyi stwierdzono przedewszystkiem, iż gmina krakowska posiada zapasów mąki żytniej tylko na najbliższy tydzień. Wiceprezydenci miasta pp. dr Nowak i Maryewski. którzy wyjechali do Wiednia, aby zapewnić miastu dowoź większych zapasów mąki, jeszcze nic wrócili.
Na zebraniu omawiano wczoraj sprawę wypiekania nowego t a ń s z e g o chleba w Krakowie. Chleb ten byłby wypiekany z mąki żytniej z domieszką miazgi ziemniaczanej w sposób wojskowy. Znawcy utrzymują, że chleb taki jest wcale smaczny i zdrowy, a cena jego będzie o 10 hal. za kilogram tańszą od chleba zwyczajnego.
Jeden z mówców podniósł, iż miejska piekarnia powinna rozpocząć wypiekanie tego tańszego chleba; prezydent dr Leo oświadczył, iż magistrat w czasie najbliższym zajmie się tą sprawą.
W dalszym ciągu podnoszono, iż w razie, gdyby dowóz żytniej mąki do Krakowa odbywał się stale i gdyby wypiek odbywał się bez przerwy z tej mąki, to obowiązująca obecnie cena chleba powinna być nieco zniżoną." ("Nowa Reforma")


B jak Biała kawa
"Ograniczenie sprzedaży białej kawy w Krakowie.
Jak słychać, do starostwa krakowskiego nadeszło już z namiestnictwa galicyjskiego rozporządzenie ministeryalne w sprawie ograniczenia sprzedaży białej kawy w krakowskich kawiarniach i cukierniach podobnie, jak to się stało w Wiedniu.
Jak wiadomo, w Wiedniu od 27 grudnia z. r. nie wolno podawać w kawiarniach i cukierniach białej kawy od godziny 2 do 7 wieczorem. Wiedeńczycy chociaż niechętnie przyzwyczaili się do tej wojennej inowacyi i zamiast białej „z pianką" piją teraz herbatę. To samo czeka teraz Krakowian, uczęszczających na podwieczorek do kawiarń. Rozporządzenie to będzie w dniach najbliższych w naszym mieście ogłoszone". ("IKC")




F jak Futro nie byle jakie
"Kradzież futra. Panu Rudolfowi S. skradziono wczoraj po południu z przedpokoju mieszkania przy ul. św. Jana 20 ciemne kangurowe futro wartości 200 koron. ("Nowa Reforma")

H jak Halka
"Z dziedziny mody. O halce, lecz nie Moniuszkowskiej chcemy mówić. Nazwa ta oznacza również od lat kilku wzgardzoną i zapomnianą cześć garderoby kobiecej, mianowicie spódniczkę spodnią.
Halka bowiem wróciła dziś do łask i moda z dziwnem upodobaniem zajmuje się faworytem dnia. Dała jej wykwitny fason, zwężony u góry jak kielich kwiatu, nie obciążający i nie pogrubiający linii bioder, u dołu natomiast szeroko rozkwitający bogactwem zmarszczeń i falbanek. Modne halki wyrabiane są przeważnie z tafty, a ponieważ zadaniem ich jest szeroką wierzchnią spódniczką jeszcze możliwie u dołu poszerzyć i unosić, wielki przeto nacisk kładzie się na odstające garnirowanie.
Riuszki, zakładeczki, bufki, falbanki okrągło krajane, przybrane pliskami i kwiatami, układanemi z jedwabiu, wiją się w festonie kolorowe wstążki, układające się w wieńce „Empire", zdobiąc tem ten znowu tak niezbędny przedmiot stroju.
Nakazuje mu moda być lekkim, dopasowanym do figury, a przedewszystkiem bardzo krótkim!.. Wymaga się również od halki, by w tonie przystosowywała się do sukni, której towarzyszyć raczy. Halka więc zmartwychwstała tryumfalnie, jeszcze piękniejsza, strojniejsza, bogatsza, bardziej wymagająca i kapryśniejsza niż dawniej". ("IKC")



K jak Kino
"Kino „Nowości" w dniu 24 bm. tj. w najbliższy poniedziałek, dzięki ofiarności właściciela, p. Poleńskiego daje całe przedstawienie tego dnia na dochód krak. Koła Ligi Kobiet z przeznaczeniem na ciepłą bieliznę w polu wałczących. Przy kasie zasiądą panie: Leszczyńska i Rudnicka, sprzedaż słodyczy zorganizuje pani inż. Barańska. Wobec celu tak godnego poparcia, liczyć należy na bardzo liczny udział publiczności." ("Nowa Reforma")

L jak Loteria
"Loterya artystyczna. Komitet wykonawczy loteryi artystycznej, pozostający pod protektoratem ks. Renaty Radziwilłowej, odbył pod przewodnictwem Jerzego hr. Mycielskiego posiedzenie dnia 17 b. m. i zakupił dla loteryi wystawione obecnie, w Pałacu Sztuk pięknych na wystawie Towarzystw "Sztuka" i "Rzeźba" następujące obrazy:
Profesora Teodora Axentowicza "Gladys", Stefana Filipkiewicza "Widok z Antałówki", Zofii Skrochowskiej "Kwiaty", profesora Wojciecha Weissa "Wieczór". Te piękno dzieła sztuki będą niewątpliwie zachętą do zakupna losów tej loteryi, na którą już przedtem ofiarowali swoje obrazy następujący artyści: Kugler Włodzimierz "Jarmark w miasteczku", Malczewski Jacek "Studyum kobiece", Meleniewska Matylda "Kwiaty", profesor Julian Nowak 4 teki autolitografii, prof. j Wyczółkowski Leon przepyszne "Chryzantemy". Nadto obiecał rektor Mehoffer Józef ofiarować dla loteryi jedno z wybitnych dzieł swojego pendzla". ("Nowa Reforma")


M jak Mężczyzna - zazdrosny o życie ;) o zgrozo szowinistyczna!
"Dlaczego kobiety dłużej żyją, niż mężczyźni?

Czy wogóle kobiety dłużej żyją, aniżeli mężczyźni? Potwierdzającą odpowiedź na to pytanie dala ankieta, urządzona niedawno w Nowym Jorku. „Kobieta, licząca ponad 55 lat" - słowa z niej wyjęte - prowadzi życie z pewnością spokojniejsze i zdrowsze, aniżeli mężczyzna w równym wieku. Właściwie biorąc, to w tym wieku życie kobiety uważać można za skończone; nie ma ono dla niej już nic nowego lub ciekawego, nie ma na także nic już więcej do roboty. Jeżeli miała jakieś aspiracye lub zamiary, to winna była osiągnąć je do tego czasu.
Inaczej, a nawet wręcz przeciwnie ma się rzecz z mężczyzną, właśnie w miarę wzrastającego wieku wystawionemu na coraz większe wymagania cielesne, duchowe i systemu nerwowego. Musi on nie tylko spełniać ściśle obowiązki i pracę, przepisane jego zawodem, lecz nadto musi energicznie walczyć z bezwzględną konkurencyą młodszych, a skutkiem tego bardziej poszukiwanych i uwzględnianych sił w tej samej klasie zawodowej.
W ciągu 1915 roku ukazało się w „Times" 454 zawiadomień o śmierci mężczyzn a 1117 o śmierci kobiet, w wieku ponad 80 lat. Wśród nich było ogółem siedem osób, liczących ponad sto lat, a wszystkie bez wyjątku kobiety.
Również i obliczenia towarzystw asekuracyjnych wykazały, że kobiety dłużej żyją, aniżeli mężczyźni. W wieku pomiędzy 55 a 60 rokiem życia znacznie więcej umiera mężczyzn, aniżeli kobiet.


Wreszcie bardzo ciekawą i oryginalną odpowiedź nadesłał w tej kwestyi pewien amerykański urzędnik asekuracyjny: Według jego zdania kobiety dłużej mogą przeciągać swą wędrówkę po tym padole, dzięki energii, czerpanej z materyalno-egoistycznych pobudek. Na dowód swego twierdzenia przytacza przykład, iż kobiety, które zaasekurowaly się na przeżycie, utrzymują się przez długie lata w tężyźnie fizycznej i duchowej dzięki właśnie upornemu życzeniu dożycia wieku wyznaczonego do wypłaty premii." ("IKC")

M jak Minimaks - niekoniecznie ten "Trójkowy"
"Zapalenie się kablu tramwajowego. Wczoraj popołudniu zapalił się prawdopodobnie wskutek tak zwanego krótkiego spięcia kabel tramwaju elektrycznego, mieszczący się w słupie na Stradomiu obok ulicy Dietlowskiej. Wezwano straż pożarną, która ogień ugasiła przy pomocy tak zw. "minimaksów", to jest ręcznych naboi i poleciła elektrowni wyłączenie prądu, wskutek czego wszystkie wozy wąskotorowe zostały na pewien czas wstrzymane." ("Czas")


O jak Ofiara wojny - znana, bo to starszy brat Boya i twórca zakładu witraży
"Stanisław Gabryel Żeleński.

Przez cały przeciąg wojny utrzymywała się wieść, że w pierwszych już starciach na początku kampanii padł Stanisł. Gabryel Żeleński, syn znakomitego kompozytora Władysława Żeleńskiego i śp. Wandy z Orabowskich.
Ostatecznie nadeszło potwierdzenie śmierci śp. Stanisława Gabriela. Urodzony w r. 1873 w Warszawie, po przeniesieniu się rodziny do Galicyi ukończył politechnikę lwowską. Po krótkiej pracy w służbie rządowej nabył w r. 1907 zakład wyrobu witraży kolorowych w Krakowie. Rozwinął go i postawił na pierwszorzędnej stopie.
Wybuch wojny rzucił go w wir pierwszych walk. Wysłany jako adjutant z rozkazem został wzięty do niewoli przez patrol nieprzyjacielski, z którym stoczył krótką, brawurową walkę. Z odniesionych ran umarł w wagonie kolejowym. Zwłoki spoczęły w Łukowie. Cześć jego pamięci!" ("Nowa Reforma")

P jak Piwo
"Piwo podrożało. Z dniem wczorajszym podrożało piwo w pierwszorzędnych lokalach kawiarnianych o 10 halerzy na flaszce, natomiast cena piwa, sprzedawanego na szklanki w restauracjach, pozostała niezmienioną". ("IKC")


T jak Tor wyścigowy
Zamknięcie toru wyścigowego w Krakowie.
Pisma sportowe donoszą, ze krak. Tow. międzynarodowych wyścigów oddało gminie m. Krakowa do dyspozycyi wydzierżawiony na Błoniach tor wyścigowy.
Przypominają zarazem, iż blisko ćwierć wieku na tym torze odbywały się wyścigi. Otwarto je d. 28 czerwca 1891 r., a pierwsze zwycięstwo odniósł i nagrodę Krakusa zdobyć koń "Alvajaro“ hr. Mikołaja Esterhazego; ostatnie odbyły się d. 29 czerwca 1914 roku.
Meeting zakończył się biegiem z przeszkodami, w którym wielkie powodzenie miał hr. E. Resseguiera "Szatan 11". Towarzystwo wyścigowe straciło dwóch wybitnych członków: prezesa hr. Romana Potockiego i hr. Jana Tarnowskiego z Chorzelowa. Fachowe pisma wyrażają nadzieję, że po wojnie wyścigi wejdą ponownie w życie na nowym terenie". ("Nowa Reforma")

Ż jak Żipkilotek
"Rehabilitacja "Żipkilotek".
Przed kilku laty oburzali się moraliści całego świata, gdy himeryczna francuska moda wymyśliła „spódniczkę-szarawary", owe „żipkilotki, których „istota" polega na tem że spódniczka jest powyżej kostek spięta, tak, że ma pozory zmodyfikowanych tureckich szarawarów.
Przypominamy sobie i w Krakowie owe święte oburzenie publiczności, gdy dwie artystki dramatyczne pokazały się na linii A-B w eleganckich i zresztą bardzo umiarkowanych „żipkilotkach".
Tłum gapiów z krzykiem powitał pionierki nowej mody i dopiero przy pomocy policyi udało się nieszczęśliwym aktorkom dopaść dorożki i chronić się u Michalika.
Nie niniejsze, choć w delikatniejszej formie objawiające się zgorszenie towarzyszyło "żipkilotkom" w Niemczech. We wszystkich związkach dziewic i kobiet protestowano przeciw demoralizującej modzie paryskiej. Doszło do tego, że władze policyjne zabroniły oficyalnie noszenia żipkilotek na ulicy, a nawet pokazywania ich na scenie.
Nareszcie przyszła wojna i pozmieniała zupełnie pojęcia o „moralności" i "obyczajności".
Dzienniki berlińskie piszą: "Żipkilotka" pojawiła się nagle na bruku berlińskim. Nie jest to jednak kaprys mody, lecz raczej konieczność wojenna.
Spódniczka tego typu została obowiązkowo zaprowadzona jako część umundurowania konduktorek podziemnej kolei. Zadecydowała o tem praktyczność i wzgląd na bezpieczeństwo funkcyonaryuszek, które wskakując i wyskakując z wagonów, narażone były na to, że szeroka spódnica mogła się zaplątać w koła, przymknąć w drzwiach, etc.



Jeden z dzienników berlińskich konkluduje: Żipkilotki wyglądają bardzo szykownie. Gdy konduktorka stoi zupełnie spokojnie, nie można nawet poznać, że jest w innej niż zwykle spódniczce. Fałdy są bardzo szerokie, a całość "mile przypomina" o pięknych Turczynkach, których bracia walczą wspólnie z nami za wielką sprawę... Byłoby pożądanem, by nasze panie - słowa berlińskiego dziennika - nie wzdragały się i na ulicy ukazywać się w tej eleganckiej, a oryginalnej formie ubrania. Od nas dodamy: Tempora mutantur..." ("IKC").

Korzystałam z Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej i Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej. Czasopisma - "IKC", "Nowa reforma" "Czas"