Alfabet prasowy 15-22 luty 1916 r.

20 lutego 1916 r. znowu wróciła zima i wielka ilość śniegu. Nikt z tego się nie cieszył. Opał był coraz droższy i było go coraz mniej.
Wprowadzony został nakaz meldunku. Każdy mieszkaniec Krakowa, który po wybuchu wojny wyjechał z miasta a teraz wrócił, musiał otrzymać kartę moralności oraz legitymację uprawniającą do pobytu w twierdzy Kraków.  Każdy starający się o stały pobyt musiał być zaszczepiony od ospy i mieć poświadczenie od dyrekcji policji.
Utworzone zostały jatki z mięsem końskim. Coraz więcej ogłoszeń o zaginionych psach...



PISOWNIA ORYGINALNA 
Na podstawie "IKC"  z 1916 r. z MBC.
"Nowej Reformy" nie ma, bo w JBC szwankuje wyświetlanie.

B jak Bukiety
"Moda w kwiatach. Z ukazaniem się nowej sylwetki kobiecej zmienił się również gust wielu modnych drobiazgach. Przy ofiarowywaniu kwiatów za najbardziej elegancką uważaną była dotychczas smukła wiązanka o długich łodygach. Obecnie zaś, z powrotem ech biedermeierowskich i rococo staje się bukiet coraz szerszy i równiej­szy. Ów nieszczęsny, wyśmiewany "mankiet" po­jawia się znowu jako sztywna, stylizowana rama, okalająca delikatnie ułożone kwiaty. Między da­wnym, a dzisiejszym "porte-bouque“ jest jednakże ta różnica, że przed laty „mankiet" wyrabiano z papieru, ozdobionego koronką, obecnie zaś na ten cel używa się haftowanego jedwabiu, związanego v piękną kokardę kolorową wstążką.
Powodzeniem cieszą się również biedermeierowskie wianuszki o delikatnie cieniowanych tonacji i zakończone "wdzięczną" kokardką. Pleciony róg obfitości, z którego wypada deszcz kwiatów, mały bukiecik, związany puklem ze wstążki o długich, spadających końcach i do ręki przymo­cowany, płaska wiązanka z symetrycznie równo ułożonych kwiatów — oto najnowsze pomysły mody kwiatowej."

C jak Cenny zbiór sztuki
"Wczoraj przybył do Krakowa cenny zbiór za­bytków sztuki z obszarów wschodniego terenu wojny, mianowicie obrazy starych mistrzów, portrety historyczne, dzieła sztuki w bronzie i w porcelanie, tkaniny i gobeliny oraz broń staro­polska. Właściciel tych prawdziwych skarbów, obywa­tel z Mińskiego, p. D., zwrócił się do pewnego austryackiego komendanta z prośbą o interwencyę. Ten natychmiast sprawą gorliwie się zajął i cenne owe zbiory załadowano w 14 skrzyń, które natychmiast wy­słano do Krakowa. W całości i nienaruszony transport ten, który zajął cały wagon, przybył na miejsce przeznaczenia i tu został przez wła­ścicieli oddany na przechowanie Uniwersyte­towi Jagiellońskiemu jako depozyt."

J jak Jatki z mięsem końskim
"Otwarcie jatek z mięsem końskiem. Na mieście pojawiły się afisze, donoszące o otwarciu dwóch jatek z mięsem końskim, jednej w Krakowie, drugiej w Podgórzu, o kiełbasach z mięsa końskiego, oraz o popularności koniny.
 Zdaje się, że ludność uboższa u nas ma pewne uprzedze­nia do spożywania koniny, uprzedzenie zresztą niesłuszne, tak samo jak i do innych gatunków mięsa, mniej używanych, jak n. p: mięsa z królików i t.d . Uprzedzenia te teraz należałoby zwalczać."

K jak Kradzież
"Janowi Górnickiemu, zamieszkanemu przy ulicy Kupa pod l. 1, skradziono złoty pierścionek, oraz 800 K. Podobno kradzieży tej dopuściła się narzeczona Górnickiego, która następnie wyjechała cichaczem do Lwowa."



M jak medal
"Medal  rzeżbiarza Lewandowskiego "Poległym na polu chwały" jest bezsprzecznie jedną z najpiękniej pomyślanych i wykonanych pamiątek narodowych dla Legionów. Medal przedstawia nagiego młodzieńca z mieczem w dłoni, leżącego na polu bitwy. Na piersi składa mu wieniec bo­gini wojny, Minerwa, wsparta na kopii. W dali  widać całe szeregi legionistów, spieszących do Warszawy, która widnieje daleko kolumną Zyg­munta. Wśród szeregów piechoty jedzie na ko­niu twórca Legionów, Piłsudski, a w obłokach,  wśród wschodzącego słońca, unosi się orzeł polski.
Medal jest prawdziwie pięknym, a ponie­waż w małej ilości wybity, będzie stanowić nie tylko artystyczną, ale dla swej ograniczonej ilości i wielką numizmatyczną wartość. Medale są do nabycia w Składnicy c. i k.  Urzędu Opieki wo­jennej we Lwowie, plac Maryacki 8, w Krako­wie — Rynek 9."

P jak Przesuniecie kamienia Tadeusza Kościuszki.
"Po uporządkowaniu i otwarciu nowej li­nii tramwajowej w głównym Rynku, umieszczono
obecnie z powrotem w rynku kamień Kościuszki, usunięty poprzednio ze względów budowy tram­waju. W stosunku do dawnego swego położenia kamień pamiątkowy przesunięto obecnie o kilka metrów w głąb rynku, z pewnem zboczeniem ku wieży ratuszowej.
Prawda, że dotychczasowe położenie kamienia nie odpowiadało momentowi historycznemu, pra­wda, że kamień — jak to wykazał inż. T . Nie­dzielski w „Miesięczniku art.“ , na podstawie pomiarów obrazów Stachowicza — powinien by le­żeć u wylotu ul. Szewskiej, ale też, skoro nie można go było przenieść na właściwe miejsce nie racya, aby go przenosić na miejsce całkiem dowolne.
Wszak na dotychczasowej pozycyi leżał on już pół wieku."

R jak Ruch budowlany. 
"Z powodu wojny również tego roku nie będzie ruchu budowlanego w Krakowie, a to zarówno z powodu braku robotników, jak i materyałów budowlanych. Dotąd do budownictwa miejskiego nie wpłynęły żadne plany na nowe budowle; zachodzi też wątpliwość, czy z powodów przytoczonych będą mogły być tego roku prowadzone roboty okoły dawniej rozpoczętych większych domów, jak p. Teodora Wójcickiego przy ulicy Mikołajskiej, p. Będzikiewicza przy linii A B i t. d. Na Kazimierzu również zaczętych jest kilka większych domów, co. przy ulicy Krakowskiej, których budowa musiała być wstrzymaną. Mimo wstrzymania ruchu budowlanego, mieszkań do wynajęcia w miećcie i na Kazimierzu, jest dużo, szczególnie większych, złożonych z 4 i 5 pokoi. Wielka drożyzna zniewala do opuszczania większych, a poszukiwania mniejszych mieszkań."

S jak Samozapalne cygara
"Cygara, które się same rozpalają, to najnowszy wynalazek niemiecki, już opatentowany. Tajemnica wynalazku polega na tem, że cygaro to urządzone jak zapałka, t. j. że ma na końcu tę samą masę zapalania, jaką mają zapałki. Przez potarcie cygara następuje zapalenie. Praktyczność nowego cygara ma się okazywać szcze­gólnie w otwartem polu, wątpliwe jest jednak,  czy pierwszy dym zadowolni smak palaczy."

Ś jak Śmierć matki Stanisława Przybyszewskiego.
"W Wągrowcu w Wielkopolsce zmarła w tych dniach matka znanego polskiego dramaturga i powieściopisarza Stanisława Przybyszewskiego — ś. p. Dorota Przybyszewska. Zmarła, urodzona w Łomżynie, w Prusach Zachodnich, była jedy­ną córką oficera ułanów polskich (powstańców Grąbczewskiego). Pierwsze nauki pobierała na pensyi w Toruniu, poczem po śmierci ojca i po skonfiskowaniu majątku rodzicielskiego pod Włocławkiem przez rząd rosyjski, zmuszona była zarobkować na własne utrzymanie, spełniając przez kilka lat zawód nauczycielski u pp. Znanieckich w Łękocinie, powiatu inowrocławskiego. Tam poznała też nauczyciela szkoły wiejskiej w Łojewie — Józefa Przybyszewskiego i wyszła za niego go za mąż. Z małżeństwa zrodziło się 4 synów pomiędzy nimi syn Stanisław.
Zmarła odznaczała się wysokiem wykształceniem i muzykalnością oraz nieskazitelną prawością charakteru i wielką bystrością umysłu.
Życie jej nie szło po różach, lecz było ustawicznem  pasmem męki, udręki i walki nawet o byt.
Ostatnie lata poświęciła zmarła wychowaniu wnuka, Bolesława, który po ukończeniu gimnazyum w Wągrowcu, udał się do Warszawy, aby zapoznać się z duchem muzyki przed dalszemi studyatni na uczelniach zagranicznych.  Ciągłe zmartwienie, ciągły lęk o los ukochanego wnuka, o którym wieści zaginęły od chwili, gdy został z Warszawy wysłany w początkach wojny do Orenburga jako poddany niemiecki przyczyniły się znacznie do skrócenia jej udręczonego  żywota. Zmarła pozostawia po sobie szczery żal tych, którzy ją bliżej znali. Pamięć  o niej jednak nie zaginie już, gdyż najpiękniejsze karty, pisane przez jej syna, poświęcone są właśnie jej, uznanej przez niego za "święta męczennicę".


W jak “Wielka Berta."
(Bajka wojenna).
U wielkiej "Berty" armaty zeszli się, jak na wesele —
Trzej wybitni przyjaciele:  kartacz, szrapnel i granaty.
Nuż każdy z nich pod niebiosy wsławiać się różnymi glosy.
"Kartacz" — wali, niby sito i przez niego to zabito wrogów tyle,
"Cóż lepszego nad me race?"  rzecze szrapnel —
"Niszczę wszystko i pałace niee oprą się "mojej sile"
"Na nic wszystko, wy kamraty" odrzeką na to granaty, —
"Jam potężny — ja tak twierdzę bo przeze mnie nikną twierdze".
"Wy kurczęta"  krzyknie Berta tak zawzięta, iż umilkły,
"Niech pamięta z was to każda,  żem Wielmożna i nie można zapominać,
Iż wśród męstwa to ja prowadzę do zwycięstwa!"

W jak Wyskakiwanie z tramwajów
"Przeciw wyskakiwaniu z tramwajów. Urzędownie stwierdzono, że w ostatnich czasach mno­żą się nieszczęśliwe wypadki, spowodowane wyskakiwaniem lub wskakiwaniem do będących w ruchu wagonów tramwajowych, szczególnie na linii Szewska — Park krakowski w godzinach po­ południowych, gdy młodzież szkół średnich opu­szcza zakłady naukowe. Wobec tego dyrekcya
po­licyi zwraca uwagę, że surowe przepisy zabra­niają wyskakiwania lub wskakiwania do jadących wozów tramwajowych i że dopuszczający się te­go przekroczenia będą pociągani do surowej od­powiedzialności. Byłoby wskazanem, aby zarządy szkół zachęciły młodzież do szanowania przepi­sów we własnym jej interesie."

9 komentarzy:

  1. Wspaniały blog. Będziemy śledzić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejny świetny alfabet. Podziwiam Cię za systematyczność i chęci. A cóż takiego dzieje się z Jagiellońską Biblioteką Cyfrową? Ja problemów nie zauważyłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Zobaczymy jak będzie z tą systematycznością gdy zacznie się sezon turystyczny ;).
      W JBC nie da się zmienić sposobu wyświetlania, wyskakuje błąd. Domyślny html5 jest bardzo powolny i muszę przejrzeć z 14-15 gazet na raz z takim tempem nie da się. Ja zawsze używam zainstalowanej wtyczki djvu. Prowadzę z JBC bardzo miłą korespondencję, myślę, że za parę dni naprawią.

      Usuń
  3. Fantastyczny blog. Gratuluję pomysłu i wykonania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy może mi pani powiedzieć, jak przed wojną rozwiązywano problem utrzymania miasta w czystości? Czy miasto zatrudniało ludzi do sprzątania? Czy chodniki odśnieżali własnym sumptem właściciele kamienic i posesji? Z co z jezdniami?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co mi wiadomo, chociaż nigdy nie zagłębiałam się w tej tematyce, każda kamienica miała swojego dozorcę, który to miał obowiązek sprzątania odcinka drogi lub chodnika przed kamienicą.
      Latem pojawiały się polewaczki tam gdzie nie było asfaltowanej drogi - aby się nie kurzyło, gdy kobiety idą w długich sukniach ;) a zimą odśnieżarki.
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  5. Bardzo dziękuję. Właśnie takie drobne informacje są najtrudniejsze do zdobycia.

    OdpowiedzUsuń